facebook

Kto chociaż raz odwiedzi Nałęczów, ten wyjedzie stąd innym, lepszym człowiekiem – twierdził Bolesław Prus. Czy lepszym, to kwestia dyskusyjna, ale na pewno – zdrowszym.

Kto chociaż raz odwiedzi Nałęczów, ten wyjedzie stąd innym, lepszym człowiekiem – twierdził Bolesław Prus. Czy lepszym, to kwestia dyskusyjna, ale na pewno – zdrowszym.
Tekst: Katarzyna Sołtyk

 

 

 

 

Według badań naukowych mikroklimat Nałęczowa obniża ciśnienie, a według tradycji – sprzyja wszelakiej twórczości, zwłaszcza literackiej. To wiele tłumaczy. Zwłaszcza obecność wśród stałych bywalców takich osobistości jak: Stefan Żeromski, Henryk Sienkiewicz, Bolesław Prus, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Kazimiera Iłłakowiczówna, Ewa Szelburg-Zarembina, a w czasach nam bliższych – Agnieszka Osiecka i wiele postaci znanych z telewizji i pierwszych stron gazet. Ostatnio uzdrowisko do listy zabiegów oficjalnie dopisało muzykoterapię i arteterapię (m.in. malarstwem).

Źródło Miłości
Sercem miasta jest Park Zdrojowy, pełen kwietników, gaików, alei, krzewów i trawników. Rodzime świerki, dęby, lipy, buki i kasztanowce rosną obok egzotycznych, kaukaskich skrzydłorzechów i amerykańskich tulipanowców. Każde drzewo pachnie inaczej, z każdego dobiega radosny śpiew ptaków. W samym środku rozłożył się staw, po którym dostojnie „przechadzają się” białe łabędzie. Słychać też plusk płynącej wody – rzeki Bystrej – biegnącej przez sam środek parku i miasta.
Stojące przy ścieżkach trzy Panny Nałęczowskie – rzeźby symbolizujące wiarę, nadzieję i miłość – pilnują, by serca kuracjuszy nigdy ich nie utraciły. To tutaj toczy się życie towarzyskie miasta, zawiązują się przyjaźnie, małe romanse i wielkie miłości. A wszystko za sprawą romantycznych krajobrazów i źródła bijącego w Pijalni Wód. Podobno każdy kto się z niego napije, szybko się zakochuje.
Jego dobroczynny wpływ na zdrowie potwierdzono już w 1817 roku. Ale w latach 90. XIX wieku w świat poszła plotka, że cudowna woda sprowadza na pijących choroby. Kuracjusze zaczęli omijać źródło z daleka. By odwrócić złą sławę, wybrano trzech lekarzy, którzy publicznie przez kilka dni mieli pić wodę. Lecz nawet koledzy po fachu nie wierzyli w powodzenie akcji. Śmiałków żegnały kwiaty, łzy i przemówienia. Tymczasem po tygodniu trzej skazańcy utyli i wypięknieli. Więcej! Z relacji Bolesława Prusa wynika, że po upływie kwartału każdy z nich się ożenił! Stąd nazwa nadana zdrojowi – Źródło Miłości.

Na pomoc sercu
Coś w tej historii musiało być, bo dzisiaj uzdrowisko – jako jedyne w Polsce – specjalizuje się w profilaktyce i leczeniu chorób serca. Baza zabiegowa (m.in. ośrodek kardiologii inwazyjnej) pozwala leczyć chorobę wieńcową, nadciśnienie, nerwice oraz prowadzić rehabilitację po zawałach i operacjach kardiochirurgicznych.Nałęczów jest jednak także jednym z pierwszych w Polsce ośrodków SPA. Słynne Termy Pałacowe Nałęczowianka, wraz z leżącym nieopodal w Parku Zdrojowym, Atrium, to nowoczesny hotel i ośrodek SPA. Baseny z wodą nadającą się nawet dla noworodków i zabiegi hydroterapii, unikalny basen z białą glinką sprowadzaną z Grecji, liczne gabinety oferujące zabiegi pielęgnacyjne i lecznicze... Od niedawna Uzdrowisko produkuje także własne kosmetyki pod marką „SPA Nałęczów”. To doskonałe i efektywne pilingi, kremy do twarzy i masła do ciała, z których możemy korzystać po powrocie do domu.
Atrium - basen
Z melancholią w tle
Większość zabytkowych obiektów uzdrowiskowych Nałęczowa mieści się w obrębie 20-hektarowego parku. Wśród nich Stare Łazienki – elegancki i stylowy budynek znany z etykiet na wodzie mineralnej, Pawilon Angielski, Werandki – ozdobione od frontu drewnianymi werandami, palmiarnia z fontanną po środku, niewielki Domek Grecki i Domek Gotycki, mieszczący obecnie bibliotekę, czy wreszcie okazała XVIII-wieczna rezydencja właścicieli miasta – Pałac Małachowskich, z kawiarnią na parterze. Od herbu Nałęcz widniejącego nad wejściem wywodzi się obecna nazwa miejscowości.
Turyści i kuracjusze odpoczywają tu na tarasie, niespiesznie popijając kawę i poddając się urokowi miasta-ogrodu. Czasem przysiądą obok eleganckiego „Dziadzia Prusa” w meloniku, który przez 28 lat szukał w Nałęczowie natchnienia. Z salonu na piętrze dobiegnie ich jakaś rzewna pieśń czy recytacja, z głębi parku – uzdrowiskowy szlagier wygrywany przez małą orkiestrę. Nawet twardziele stąpający twardo po ziemi w takich warunkach poczują natchnienie. Tyle wkoło poetyckiej melancholii…