facebook

Odszedł. Odeszła. Nieważne, czy życzymy im dobrobytu, czy… niebytu, czas pomyśleć o sobie. Zacznij żyć dla siebie!

Odszedł. Odeszła. Nieważne, czy życzymy im dobrobytu, czy… niebytu, czas pomyśleć o sobie. Jeśli większość doby zajmuje ci skupianie się na analizie dlaczego, jak to i gdzie tkwi twoja wina, program zdrowego egoizmu to teraz mus. Jeśli te myśli nie są obsesyjne, ale burzą twój dobry nastrój, to wystarczający powód, aby zacząć żyć po prostu dla siebie.


Okres żałoby jest nieunikniony.
Po każdej stracie, jakiej doznajemy w życiu – nie tylko tej ostatecznej, kiedy na zawsze tracimy bliskich i zamykamy się w kokonie żalu, gniewu i beznadziei. Często sprawcami śmierci własnego szczęścia stajemy się my sami. Cała złość, niezgoda na to, co nas spotkało, staje się bronią obosieczną. Z założenia miała ranić tego, kto nas skrzywdził lub kto przyczynił się do nękającego nas bólu. Tymczasem skupiając się na przeszłości, czyli czymś, na co kompletnie nie mamy wpływu, odcinamy się od szans na powodzenie w przyszłości. I tak, może się zdarzyć, że ból z karę, który „zaplanowaliśmy” w umyśle  dla byłej, czy byłego – spotka nas, kiedy na przykład spotkamy ją/jego z nowym partnerem.

Zapomnij!
Elementem łączącym żałobę w dosłownym tego słowa znaczeniu i czas, kiedy godzimy się z końcem związku, jest tendencja do rozpaczania i roztkliwiania się, ale bynajmniej nie nad utraconą relacją, czy bezpowrotną więzią. Często płaczemy nad sobą. Potęgujemy też uczucie współczucia dla samych siebie nie rejestrując, że widzów tego spektaklu ubywa z każdym dniem. Odbieramy sobie tym samym szansę na prawdziwą korzyść ze wsparcia ze strony życzliwych nam osób, które powtarzają: Zapomnij! Zajmij się sobą. Często w końcu zajmujemy się sobą, ale po drodze tracimy cenny czas, który minął bezpowrotnie, a należał
nie do utraconego kochanka, przyjaciela, partnera, ale do nas.

Jaka jestem biedna
Ten numer stosuje wiele osób niezależnie od… płci. Kiedy walczymy jeszcze z myślą, że rozstanie to fakt – paradoksalnie jest mało istotne, które z partnerów podjęło tę decyzję – epatujemy swoim żalem, uczuciem lub… iluzją bycia pokrzywdzonym. Czemu ma służyć obnoszenie się z tak prywatną sprawą? Tego zazwyczaj nie wie nawet sam scenarzysta. Żal przeżywany po utracie związku potrafi być ubrany w równie silne emocje, jak czas kiedy byliśmy na etapie zakochania. Uporczywe maile, telefony, sms-y, ciągłe pytania dlaczego. A wszystko poparte łzami, zaciśniętą szczęką, bólami głowy, walącym sercem.

Czas poświęcony na rozpamiętywanie, jak było, jak mogło być i dlaczego już tak nie będzie, potrafi zajmować podobny okres, co minione zabiegi służące zdobyciu lub adorowaniu tego/tej, której… laleczkę voodoo nadzialibyśmy teraz w przypływie emocji na pudełko szpilek. Momentem, kiedy jak kubeł zimnej wody spada na nas komunikat, że byliśmy w swoim zachowaniu żałośni, jest świadoma konfrontacja z rzeczywistością. To dość pesymistyczne,
ale dla niektórych ten moment… nie nadchodzi nigdy. Tymczasem to, czy otrząśniemy się z przepełniającego nas żalu, poczucia beznadziei i pogłębiającego się spadku poczucia własnej wartości, zależy głównie od nas. Jeśli koniec jest faktem, oznacza to także, że dokonał się już jakiś początek. To, jakie będzie rozwinięcie jest twoją pustką kartką papieru, którą teraz musisz zapełnić.

Tu i teraz
To nie jest plan na jutro. To nie jest także pomysł na postanowienie noworoczne, poniedziałkowe, czy majowe. Jeśli od dłuższego czasu tkwisz w stanie smutku, rozżalenia, poczucia beznadziei po rozstaniu z bliską osobą, czas na wzięcie losu w swoje ręce jest DZIŚ. Tak naprawdę dotyczy to każdej dziedziny życia. Wyznaczanie celów i dobry plan, a także realizacja oparta na zasadzie drobnych kroków, to najlepszy sposób na sukces. Możesz zapytać: ale o jakim sukcesie, czy nawet planie można mówić, kiedy dla mnie świat się skończył?! Czy tak jest naprawdę? Czy autobusy przestały jeździć? Czy niebo się zapadło? Czy kiedy upuszczasz przedmiot,
on nie uderza o ziemię? Czy ludzie przestali wieść swoje codziennie życie, planując pracę, rozwój, podróże? Czy spłonęły wszystkie książki, a muzyka przestała istnieć? I wreszcie – czy czujesz swój puls? Jeśli tak, to znaczy, że wszystko co jest, to tu i teraz, a także to, co jeszcze przed tobą.

Bez przymiotników
O ile nie namawiamy do wyparcia smutku, bo wtedy wróci on ze zdwojoną siłą, to na pewno polecamy wsłuchanie się we własne ciało dla określenia aktualnych potrzeb. Przyjrzyj się sobie uważnie począwszy od dziś. Notuj  w kalendarzu natrętne myśli, irracjonalne marzenia, żenujące refleksje. Potem odejmij przymiotniki. Zostanie twoje prawo do odczuwania. Masz prawo czuć żal i pretensje za rozstanie, ale nie mogą tobą zawładnąć.
To, kim jesteś dziś, to nie tylko wynik skończonej relacji, ale wypadkowa twojego wychowania, zbioru doświadczeń, procesów myślowych, uczuć i napotkanych ludzi. A także wniosków – świadomych i tych nieuświadomionych – które powstały w wyniku tych wszystkich elementów. Nie może więc o twojej wartości ani szansie na dobrą przyszłość decydować nieudana relacja, którą już masz za sobą.

To jest mój czas
Ciekawym doświadczeniem będzie już pierwsza zapisana kartka kalendarza, a szczególnie informacje na temat tego, co daje ci dziś komfort, sprawia przyjemność i co lubisz robić. Kiedy ostatni raz zrobiłaś/eś coś tylko dla siebie? Czy potrafisz jeszcze być tylko ze sobą? Może to zabrzmi ostro, ale rodzimy się sami i sami umieramy, dlaczego więc rzadko umiemy i lubimy żyć sami. Utożsamianie życia w komforcie, kiedy się jest samemu z samotnością, alienacją jest dużym błędem. Jak można czuć się dobrze z kimś, kiedy męczy nas bycie solo? To wszystko, co możemy dać z siebie o wziąć dla siebie z relacji z drugim człowiekiem, zaczyna się w nas i w nas samych się kończy. Co więc lubisz robić, co cię relaksuje, daje moc potrzebną do życia? Taniec, lektura kryminałów, pielęgnacja roślin, rajdowa jazda samochodem, nurkowanie, szydełkowanie, joga, pisanie wierszy, rzeźbienie w glinie, a może leżenie na rozgrzanym piasku? Dziś jest dobry czas na przypomnienie sobie, co jeszcze – oprócz przebywania z partnerem, kochankiem – przyprawiało cię w życiu o dreszcze pozytywnych emocji.

images/stare/kwiecien maj 2012/zajmij sie sobashutterstock_59338945.jpg

Powiedz dziękuję
Któregoś dnia ockniesz się z myślą, że już nie czujesz żalu, jesteś w stanie spotkać się z byłym partnerem i bez emocji z nim porozmawiać. Nie oznacza to, że musisz to zrobić, aby podsumować czas żałoby. Dobrze jednak podążać za wewnętrzną potrzebą. Jeśli konfrontacja jest dla ciebie ważna, może stać się twoim udziałem, niekoniecznie jednak musi być realna. Czasem wystarczy przelać swoje myśli na papier albo wypowiedzieć je głośno, patrząc w lustro. Dobrym pomysłem jest też namalowanie swoich emocji lub wyklejenie kolażu – nie artyzm jest tu ważny, ale podążanie rąk za tym, co dyktują emocje. Z zakończonym związkiem i otwarciem się na nowe możliwości jest jak z zasadą feng shui odnoszącą się do przeprowadzki. Chińczycy podkreślają, że aby być szczęśliwym w nowym domu, nie wystarczy wybrać lokum, w którym dotychczas żyli szczęśliwi kochający się ludzie. Trzeba jeszcze podziękować dotychczasowemu miejscu, w którym mieszkaliśmy za schronienie, za wszystkie dobre chwile, dni, miesiące, ale i za… cenne lekcje, które pozwoliły nam doświadczyć bólu, żalu, cierpienia. Bez nich nasz wybór nowego domu nie byłby przecież dziś tak świadomy.



Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko.

Albert Einstein


Odpuść sobie
W okresie wychodzenia z żałoby po związku lepiej zrezygnować z kilku czynności. Ani oglądanie komedii romantycznych, ani pamiątek po ukochanym nie są dobrymi pomysłami na spędzanie czasu w pierwszych tygodniach po rozstaniu. Również spotkania z osobami, które będą szczebiotać o swoim: ślubie, nowonarodzonym dziecku, planach budowy domu nie biorąc pod uwagę twoich emocji to atrakcja, którą możesz sobie darować. Wbrew pozorom babskie spotkania w duchu wojującego feminizmu (w wersji dla panów – szowinizmu), to także nie najlepszy pomysł na powrót do formy. Nie chcesz przecież wytoczyć armat przeciw płci, ale znormalizować poziom emocji związanych z relacjami damsko-męskimi. A więc wsparcie przyjaciół tak, ale bez zbędnego napiętnowania płci odmiennej, a bardziej ze zrozumieniem odmienności, która sprawia, że od zarania dziejów się przyciągamy.


Sprawdzone sposoby na przetrwanie:
• oglądanie seriali – czym mniej w nich (udanych) wątków miłosnych, tym lepiej. Nic nie zastąpi seriali kryminalnych, kiedy… rany są jeszcze niezabliźnione.
• wysiłek fizyczny – to, czego naprawdę potrzebujesz, gdy przepełnia cię żal, to spora dawka endorfin, a te nie zawiodą cię i dosłownie zaleją ciało i umysł radością wprost proporcjonalnie do godzin poświęconych treningowi lub spontanicznemu tańcowi.
• przebywanie w otoczeniu życzliwych osób, które będą umiały wyważyć, kiedy dobrze porozmawiać z tobą na temat twojego stanu, a kiedy lepiej odwrócić twoją uwagę.
• inwestowanie w siebie – to czas na spełnianie marzeń – teraz możesz robić wszystko to, co padało ofiarą zawieranych przez ciebie kompromisów, kiedy jeszcze trwałaś/łeś w związku. Wszelkie kursy, szkolenia, eksperymenty, podróże, które pozostawały jedynie w sferze marzeń, mogą teraz stać się twoim udziałem.