facebook

Wlej do wanny kroplę czegoś pachnącego, zapal aromatyczną świeczkę i otul się relaksującymi zapachami.

Tekst: Marta Sadkowska

Kiedy za oknem ciemno i zimno, ciało potrzebuje rozpieszczania. Można wybrać się na profesjonalny zabieg pielęgnacyjny, albo zamienić własną łazienkę w domowe SPA. Wystarczy wlać do wanny kroplę czegoś pachnącego, zapalić aromatyczną świeczkę i otulić się relaksującymi zapachami.

Na zimowe niepogody przydadzą się zabawny film, książka i ciepły koc, a także wanna pełna zapachów oraz zmysłowe kosmetyki odżywcze do ciała. Z ich wyborem nie powinno być żadnych problemów. Półki i regały w perfumeriach oraz gabinetach kosmetycznych uginają się pod ciężarem soli, płynów, olejków, kolorowych kulek i kul kąpielowych. Wszystkie nie tylko myją, ale też pielęgnują i czarują: zapachem, kolorami, formami. Cieszą cały rok, jednak szczególnie chętnie sięgamy po nie zimą, kiedy mamy gorszy nastrój, czujemy się zmęczeni, zestresowani. A im bardziej jesteśmy zabiegani, tym bardziej zabiegamy o małe przyjemności, dla ciała i zmysłów.

Na pierwszy ogień, a raczej wodę, idą żele pod prysznic, którymi codziennie zmywamy zanieczyszczenia, ale też stresy i zmęczenie całego dnia. Ich zapachy relaksują (np. miód, egzotyczne przyprawy) lub przeciwnie – pobudzają, tak jak cytrusy, wyciągi roślinne, czy morskie nuty.
Czasami żel można zastąpić peelingiem myjącym, który nie tylko oczyszcza, ale też złuszcza naskórek. Jest delikatniejszy niż klasyczny piling, dlatego można go stosować nawet codziennie. Jeśli skóra jest przesuszona i łuszczy się, lepiej skorzystać ze zwykłego pilingu. Nakładamy go na zwilżoną skórę (chyba, że producent zaleca inaczej) i delikatnie masujemy ciało, okrężnymi ruchami, od stóp w górę ciała. Po chwili dokładnie zmywamy resztki preparatu.

Żel pod prysznic to proza życia, ale prawdziwą poezją są dodatki, które możemy wrzucać do wanny wypełnionej wodą. Ich największa zaleta to bogactwo rodzajów, zapachów, kolorów. Możemy je dobierać do swoich potrzeb i upodobań. Dla fanów stylu eko – kąpiele ziołowe. Można dodać zaparzone zioła, ale przyjemniej i łatwiej sięgnąć po naturalny olejek. Wystarczy jeśli dodamy kilka kropli i mamy efekt 2 w 1 – seans aromaterapauetycznej kąpieli plus pachnąca pielęgnacja. Po wyjściu z wanny ciało jest delikatnie natłuszczone, więc nie musimy już stosować balsamu. Jeśli olejek jest wielofunkcyjny, można dodatkowo wmasować kilka kropli w miejsca, które są szczególnie skłonne do przesuszenia np. stopy czy łydki. Podobnie działają też kremy i mleczka kąpielowe. W kontakcie z wodą tworzą emulsję, która oczyszcza, ale też delikatnie natłuszcza ciało. Niestety kremy i olejki mają jedną wadę – wanna jest po nich tłusta i czasem nawet po jej umyciu trzeba uważać, żeby nie wpaść w poślizg. Zdecydowanie bezpieczniejsze są pachnące pastylki, musujące kule czy sole do kąpieli. Te nowoczesne nie mają nic wspólnego z sanatoryjnymi specyfikami sprzed lat. Pięknie pachną owocami, orientalnymi roślinnami czy przyprawami, dlatego skutecznie odprężają nie tracąc zwykle swoich leczniczych właściwości. Przede wszystkim odprężają, poprawiają krążenie, odtruwają organizm.

Jeśli nie natura, to co? Oczywiście pieniące się płyny czyli najchętniej kupowane kosmetyki do kąpieli. Nic dziwnego, obfita piana niezmiennie kojarzy się z zabawą, odprężeniem, przyjemnością. Jednak nie zawsze mamy czas na pieszczotę pian i całe szczęście, bo mocno pieniące się kosmetyki mocno wysuszają skórę. To samo dotyczy także żeli pod prysznic, które wbrew ich przeznaczeniu dolewamy czasem do wanny. To błąd, bo to dwa różne kosmetyki, o innym składzie i stężeniu kompozycji zapachowych i pieniących. Tych ostatnich w płynach do kąpieli jest więcej. Dzięki nim wanna wypełnia się obfitą pianą, ale niestety nie są obojętne dla skóry. Dlatego lepiej zachować je na wyjątkowe okazje. Wtedy znów możemy poczuć się jak dzieci. Powrót do przeszłości zapewniają też cukierki czy kuleczki kąpielowe. Przypominają ciasteczka, landrynki, żelki. Na szczęście nie tuczą, więc można je smakować bez wyrzutów sumienia. Ma być przyjemnie i zabawnie, dokładnie tak jak w czasach dzieciństwa.

Po kąpieli dalszy ciąg przyjemności, czyli wcieranie w ciało balsamu, mleczka czy innego kosmetyku pielęgnacyjnego. Ten zimowy powinien zawierać składniki nawilżające i odżywcze (np. ceramidy, koenzym Q10, kwas hialuronowy), witaminy (A, E i C) oraz natłuszczające wyciągi roślinne, np. masło Karite, wyciąg z owsa, olejki jojoba, migdałowy czy proteiny roślinne. Niezależnie od właściwości pielęgnacyjnych warto też zwrócić uwagę na jego konsystencję i zapach, które sprawiają radość i działają na wszystkie zmysły.