facebook

Trudno dziś uwierzyć jak bardzo zmieniła się w Polsce kosmetyka profesjonalna, czyli preparaty i zabiegi gabinetowe, od czasu, gdy wprowadzaliśmy markę Thalgo. Pojęcia takie jak „filozofia marki”, „kompleksowa pielęgnacja” były jeszcze wówczas mało znane.

Rozmowa z Urszulą Peryt–Patrzałą, Prezes Thalgo Poland

Co Pani czuła podczas uroczystości wręczenia Statuetek 20-lecia Thalgo w Polsce?
Przede wszystkim – ogromne wzruszenie i radość. Spełniłam swoje marzenie, jesteśmy na rynku polskim 20 lat, wyznaczamy najwyższe standardy obsługi klienta i profesjonalnej pielęgnacji.
Jeden z naszych partnerów biznesowych odczytał list, z którego wynikało, że ceni sobie bardzo markę, ale jeszcze bardziej osobę, która za nią stoi. Bo przed laty pokazałam im drogę, jaką powinni podążać w swoim biznesie. A wówczas, na początku lat 90. ubiegłego wieku, ta wiedza wcale nie była powszechna i oczywista.
Imprezę zorganizowałam dla moich gości – wieloletnich partnerów w biznesie. To było podziękowanie za współpracę, wzajemne wsparcie, rzetelność. Jednak mimo, że te nagrody były dla nich, to i ja czułam się bardzo doceniona i wyróżniona przez to liczne grono ambasadorów Thalgo we wszystkich zakątkach Polski.

Jak wyglądały te wspólne początki?
Aż trudno dziś uwierzyć jak bardzo zmieniła się w Polsce kosmetyka profesjonalna, czyli preparaty i zabiegi gabinetowe, od czasu, gdy wprowadziliśmy markę Thalgo. Pojęcia takie jak „filozofia marki”, „kompleksowa pielęgnacja” były jeszcze mało znane. Kosmetyczki wykonywały proste zabiegi upiększające, słynne oczyszczanie twarzy, hennę i depilację woskiem. Brakowało im podejścia biznesowego. Także dzięki naszej pracy salony urody zmieniły się w profesjonalne gabinety kosmetyczne, z fachową obsługą ukierunkowaną na klienta i zabiegami na wysokim poziomie.

Co było największym wyzwaniem, kiedy po latach praktyki w Australii, zdecydowała się Pani rozpocząć działalność nad Wisłą?
Po pierwsze, procesem spowalniającym wprowadzenie nowej, zagranicznej marki na rynek polski było uzyskanie niezbędnych zezwoleń, atestów. Była to długa i dość kosztowna procedura. Po drugie, wyzwaniem była konieczność nauki niemalże od podstaw procesu obsługi klienta, profesjonalnego podejścia, tego, że „klient to twój pan”, bez niego twój biznes nie odniesie sukcesu. Dla właścicieli gabinetów organizowaliśmy prezentacje biznesowe, a dla kosmetyczek – bezpłatne szkolenia dotyczące nie tylko produktów, ale i obsługi klienta. Zwracaliśmy uwagę nawet na takie szczegóły jak to, że tester kosmetyku nie służy do wykonania zabiegu.
Takim „wzorcem jednego metra” na rynku SPA był wasz salon w Warszawie, przy ulicy Wilczej…
W 1997 roku otworzyliśmy Instytut Thalgo – pierwsze Day SPA w Polsce. Dla mnie była to oczywistość przeniesiona z australijskich doświadczeń, ale tutaj to był wzór prawidłowo zaprojektowanego i urządzonego miejsca tego typu. Menu SPA, rytuały, procedury, podział na strefy mokre i suche, przebieralnie, szlafroki. Zapisy mieliśmy na cztery miesiące do przodu.
W 2001 roku, jako pierwsi w Polsce zorganizowaliśmy w Zakopanem spotkanie z hotelarzami, podczas którego przedstawiliśmy całą ideę SPA w hotelu. To była nowość, która spotkała się z ogromnym zainteresowaniem. Właściciele hoteli zgłaszali się do nas z projektami przebudowy, stworzenia strefy SPA. Zazwyczaj musieliśmy je mocno poprawiać – krzyżowały się funkcje, do przebieralni trzeba była przejść przez całe SPA w brudnych butach, albo po mokrym zabiegu przechodzić w szlafroku przez korytarz. To też była praca u podstaw, ale zaowocowała licznymi pięknymi miejscami, które przyczyniły się do rozpowszechnienia kultury wellness w Polsce. Z wieloma hotelami z tego pionierskiego okresu współpracujemy z sukcesem do dzisiaj.
Dla całego procesu rozwoju rynku i naszej marki, ważny był też fakt, że Thalgo Poland, jako pierwsza na polskim rynku profesjonalna firma kosmetyczna, przyłożyła tak dużą wagę do promocji i marketingu, rozbudzenia potrzeb konsumenckich, zbudowania zapotrzebowania na markę.

statuetka Thalgo w dobrych rękach

Joanne Mazzitelli, International Training Manager, Tatiana Okupnik, Bernard Sirop, Dyrektor Generalny Thalgo France, Urszula Peryt-Patrzała

Grupa Thalgo to nie tylko jedna marka. Jakie są inne sfery waszej aktywności?
W 1990 r. Thalgo zmieniło właściciela. Jean-Claude Sirop, który przejął firmę, wprowadził wiele innowacji. Szczególną uwagę poświęcił kilku kwestiom: opracował i z sukcesem wdrożył dynamiczne strategie marketingowe, zastąpił wiele składników nowymi, ekologicznymi i bardziej nowoczesnymi, co przyniosło firmie wymierny efekt. Preparaty Thalgo otrzymują za swoją jakość prestiżowe nagrody na całym świecie. Rozwinięty został dział suplementacji – Thalgo posiada jedną z najbogatszych ofert suplementacji, mającej ogromny wpływ nie tylko na nasz wygląd, ale i na zdrowie.
Ostatnie 25 lat to absolutny boom w dziedzinie SPA i talassoterapii. Stworzono jeden z pierwszych w świecie działów zajmujących się tylko SPA – Thalgo SPA Management. Pracują w nim eksperci z całego świata, którzy pomagają nowopowstałym SPA we wszystkich fazach rozwoju – od koncepcji do zarządzania obiektem. Logo Thalgo dotarło do najbardziej egzotycznych zakątków na Ziemi. Mamy swoje piękne obiekty SPA w Australii, Grecji, Meksyku, Indiach… Najbliższe nam, to te w Niemczech, nad Bałtykiem, bowiem wymogiem jest położenie w odległości ok. 100 metrów od morza. Marzymy o takim ośrodku thalasso w Polsce.

Jak ocenia Pani dzisiejszy rynek beauty i pozycję Thalgo?
Rynek przez lata zmienił się diametralnie. Pojawiło się bardzo wiele marek konkurencyjnych, a sama kosmetyczka, właściciel gabinetu czy SPA wybiera markę, do której ma przekonanie. Stąd nasze szerokie portfolio, zróżnicowana oferta zabiegowa. Jesteśmy firmą o bardzo dużej rozpoznawalności, na co przez lata ciężko pracowaliśmy. Kreatywność, profesjonalizm, jedna z najbogatszych ofert zabiegowych na rynku, wpłynęły na fakt, że od lat cieszymy się tak silną i stabilną pozycją.

Co robicie, by nadążyć za rozwojem technologii, np. sprostać wyzwaniom medycyny estetycznej?
Do tradycyjnej kosmetyki czy zabiegów aparaturowych doszła teraz medycyna estetyczna. Uważam, że daje ona ogromne możliwości, ale jako uzupełnienie codziennej pielęgnacji. To zadbana, wypielęgnowana skóra jest w stanie dużo przyjąć, a tylko wtedy zabiegi medycyny estetycznej przynoszą pożądane i długotrwałe efekty. Dlatego też tak ważna jest współpraca na linii kosmetolog – lekarz.
Choć jesteśmy typową marką pielęgnacyjną, cały czas wprowadzamy innowacyjne, technologicznie zaawansowane składniki, żeby skutecznie opóźniać procesy starzenia skóry.

Co czeka nas w kolejnych dwudziestu latach? Jakie będą kierunki rozwoju kosmetologii?
Nawet medycyna estetyczna nie zdoła wyprzeć kosmetyki pielęgnacyjnej. A w jakim kierunku pójdzie pielęgnacja? Trudno przewidzieć. Zapewne będzie się pojawiało coraz więcej intensywnych składników, nowe metody ich transportu w głąb skóry, przeciwdziałanie degeneracji starzeniowej komórek, także od wewnątrz organizmu. Ale nadal będzie to pielęgnacja.

Jakie nowości Thalgo pojawią się w najbliższym czasie?
Jako przedstawiciel marki w Polsce, podążamy drogą wyznaczoną przez Thalgo France.
Robimy to bardzo sprawnie – każda nowość z Francji pojawia się i u nas w ciągu miesiąca.
W tym roku zostały już wprowadzone do oferty dwa zabiegi – na ciało, High Precision Shaping Treat-
ment oraz na twarz, Absolute Hydration. Ciekawą propozycją mogą okazać się produkty z zakresu właśnie medycyny estetycznej – koktajle do mezoterapii bezigłowej i radiofrekwencji.
Podczas jubileuszowej konferencji mieliśmy premierę urządzenia IBeauty, które łączy w sobie trzy nowoczesne technologie, w tym jedną opatentowaną przez Thalgo, która dzisiaj nie ma odpowiednika w Polsce.
Uwieńczeniem pracy Thalgo na przestrzeni pół wieku we Francji jest wyjątkowy produkt – inteligentna esencja młodości Prodige, która kryje w sobie moc pięciu oceanów.
Na ogół nie zdradzamy planów na przyszłość, ale panu mogę szepnąć, że w przyszłym roku firma planuje premierę nowych kosmeceutyków – intensywną linię do pielęgnacji, która będzie uzupełnieniem naszych dotychczasowych linii pielęgnacyjnych.

A Pani osobiste plany?
W dalszym ciągu będę pracować dla mojej firmy. 20 lat w Polsce to piękny czas, pełen wyzwań i marzeń, które się spełniły. Jestem pewna, że równie intensywny, piękny czas mamy przed sobą. Firma się rozwija, wprowadzamy i udoskonalamy nasze rozwiązania, uzupełniamy nasz zespół, zapraszając do współpracy wysoko wykwalifikowanych specjalistów.

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych dwudziestu lat, pełnych satysfakcji nie tylko zawodowej, ale także prywatnej.

Lidia Kopania, prowadzący galę Olivier Janiak, Urszula Peryt-Patrzała podczas Gali Thalgo w hotelu Mazurkas; obok: statuetka Thalgo w dobrych rękach