facebook

O naturalnym pięknie, wieku biologicznym, ważnej roli lekarzy i oszczędnoœściach wynikających z profilaktyki –‒ rozmowa z dr Barbarą Walkiewicz-Cyrańską, Prezes Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych.

Jaki był miniony rok w medycynie estetycznej, jakie trendy się pojawiły?

Zdecydowanie umacnia się kierunek zachowania naturalnego, zdrowego wyglądu. Passé są te napompowane twarze, za bardzo uniesione czoła, wydatne usta, nienaturalnie podniesione łuki brwiowe. Coraz czꜶciej zwracamy uwagę na przykład na napiętą, ale niedopasowaną do zwiotczałej szyi twarz i przebarwione, pomarszczone dłonie. WyraŸźnie widać, że idziemy w kierunku utrwalenia naturalnego wyglądu, a nie sztucznego odmładzania na siłę. Słowem: nie wyglądająca jak spod sztancy lalka Barbie, ale naturalne piękno.

To nie chcemy już być młodzi i piękni?

Chcemy, ale proszę zwrócić uwagę, że nie użyłam okreœślenia: „młodzieńczy wygląd, twarz bez zmarszczek”. Nie, dzisiaj chodzi o zdrową, dostosowaną do wieku biologicznego skórę. Tak, do wieku biologicznego, a nie metrykalnego. WyraźŸne jest, w mojej ocenie, nawet dziesięcioletnie przesunięcie kondycji i wyglądu ciała, a więc właœśnie wieku biologicznego, w stosunku do tego, co mówi o nas PESEL. Oczywiœście dotyczy to osób dbających o siebie, żyjących w stosunkowo dobrych warunkach.

Najmniej jest takich ludzi w wieku lat 70, 60-latków pewnie kilkanaœście procent, ale młodsze panie, 40-50-letnie, wyglądające na lat trzydzieœści kilka, to już w moim otoczeniu niemal codziennośœć.

Czyli zmiany jakoœści życia przekładają się na wiek biologiczny?

Absolutnie tak. I nie chodzi tylko o wygląd, bo to jest drugorzędne. To jest związane z energią życiową, którą emanujemy, którą mamy w organizmie. Te panie pod względem biologicznym ‒hormonów, mikroelementów, witamin –‒ są po prostu młodsze, a to przekłada się na ich możliwoœści fizyczne, aktywnośœć życiową, postrzeganie samych siebie. To są kobiety trzydziestokilkuletnie, dla których czas na kilkanaśœcie lat zatrzymał się.

Dlaczego tak się dzieje?

Wspomniał pan o zmianie jakoœści życia. Postęp cywilizacyjny, medyczny to jedno, ale zmiana œświadomoœści, naszej wiedzy o tym, co zdrowe, z czego warto skorzystać, to drugie. Myœślę, że nawet ważniejsze.

Dzisiaj profilaktyka zaczyna się już bardzo wcześœnie. ŒŚwiadome matki dbają o niemowlaki, żeby się nie poparzyły na słońcu, mądrzy rodzice aktywizują dzieci, by uprawiały jakiœ sport. Co roku jestem nad polskim morzem. Kilka lat temu rano samotnie biegałam po plaży, czasem przybłąkał się jakiœ pies. Dzisiaj, od œświtu mam towarzystwo. Spacery, aerobiki, jogging, ćwiczenia. Tłumy! Jak to się zmieniło w ostatnich latach! Ludzie biegają, jeżdżą na rowerach, zapisują się do klubów fitness. To zupełnie inne postrzeganie aktywnoœści.

Dzieci także? Przecież mamy największy w Europie odsetek otyłych nastolatków.

To wina rodziców i systemu edukacyjnego, a nie genów! To my robimy z nich grubasów. Złe wzorce w domu, zalew reklamowych œśmieci. Byłam niedawno z moim trzynastoletnim synem w centrum handlowym. Mówi: „Mama, nie mam tu co zjeœść”. Ja na to: „Jak to, przecież wokół pełno knajpek?” A on: „Popatrz –‒ to na głębokim tłuszczu, to w panierce, to fast food, to słodkie napoje”. On naprawdę pije czystą wodę i zieloną herbatę! A my w domu nie robimy nic szczególnego, po prostu żyjemy w ten, a nie inny sposób. I niech pan sobie teraz wyobrazi takiego faceta, kiedy założy już rodzinę i będzie miał wpływ na swoje dzieci...

Skoro za tą naszą zmianą œświadomośœci idzie wiedza, to co jest ważne z punktu widzenia medycznego?

O witaminie D mówimy od dziesięciu lat, od dwóch w Polsce jest na nią boom. B kompleks, koenzym Q, hormon wzrostu. Mądra suplementacja to za chwilę będzie już standard. A jeœśli dołożymy œświadome zarządzanie własnym ciałem, ba ‒– całym życiem, to długo będziemy młodzi.

ŒŚwiadome zarządzanie? Do tego też trzeba mieć wiedzę...…

Ale ta edukacja postępuje. Cały ten boom kuchenny, moda na zdrowe odżywianie, różne akcje typu: „„Biegam, bo lubię””, w ogóle –‒ edukacyjna rola mediów, popularnośœć książek poradniczych, liczba klubów fitness, które stają się centrami edukacji prozdrowotnej…

Proszę zauważyć, jak bardzo w ciągu kilkunastu lat zmienił się sposób prowadzenia treningów. Dlaczego? Bo dziœś jest dostępna zupełnie inna wiedza, trenerzy są inaczej szkoleni. To już nie jest pan od WF, lecz doradca, twój przewodnik po lepszym życiu. Jak oszczędzić stawy, jak spowodować ruchliwoœść więzadeł, jak nie przebudować miꜶnia?

Pierwszy trening to sprawdzian stanu naszego ciała –‒ co jest Ÿźle, co wymaga poprawy? No i dieta. Kiedyœ takich doradców mieli może sportowcy wyczynowi, dzisiaj czekają na nas za rogiem. Wystarczy wyjœść z domu.

No dobrze, mówi Pani o zmianie mentalnośœci, o naturalnym podejœściu do piękna. Skoro pacjenci są już wyedukowani, to czy œśrodowisko medyczne, w swojej masie, też jest gotowem by być naszym doradcą, życiowym trenerem, a nie tylko wykonawcą dochodowych zabiegów?

Różnie się to układa, doskonale pan o tym wie,… Niechętnie to mówię, ale jest cz궜ć lekarzy, którzy podchodzą do estetyki lekarskiej absolutnie komercyjnie. Na przykład na co dzień uprawiają tzw. dużą medycynę, a po godzinach po prostu sobie dorabiają, wykonując, jak pan to okreœślił, „dochodowe zabiegi”. To jest klasyczna chałtura, incydentalny kontakt z klientem, bo przecież nawet nie „pacjentem”. Obie strony mają poczucie, że to, co się dzieje, to nie są procedury medyczne, ale raczej taka zabawa w estetykę.

A ja myœślałem, że czasy popularnoœści „botox party” już się skończyły. Jakiœś pokój w hotelu czy kuchnia w prywatnej willi, szampan, truskawki, ploteczki, a przy okazji strzykawka, ampułka i kilkaset złotych od jednej klientki wpada do kieszeni…

Podobno nawet tu niedaleko przyjeżdżają panie doktor, wynajmują pokój w hotelu i umawiają po kilka klientek dziennie.… Potem pewnie spotkają się, jak trzeba będzie cośœ uzupełnić, albo może nie spotkają się już nigdy…. Co to ma wspólnego z medycyną, opieką nad pacjentem?

Ci lekarze w swoim œśrodowisku często nawet nie mówią o tym głośœno, bo trochę wstyd –‒ ja tu na co dzień życie ratuję, a po godzinach takie tam…... To kwestia etyki. Czy podchodzę do tego z zaangażowaniem, odpowiedzialnoœścią za pacjenta? Czy też z dystansem, może nawet pewnym zażenowaniem, że jestem takim wstrzykiwaczem?

Zresztą, ich wiedza i umiejętnośœci są bardzo powierzchowne. Firmy dystrybucyjne robią masowo nieodpłatne szkolenia. Lekarz idzie na jedno, dwa szkolenia z kwasu hialuronowego i już podaje go pacjentom. To nie jest prawdziwa medycyna estetyczna!

Ale przecież to są lekarze, nie kosmetyczki! Klientki im ufają.

No tak, przychodzą z własnej woli... Czasem się zastanawiam, dlaczego? Bo jest taniej? Bo ten lekarz nie potrzebuje gabinetu, wyposażenia, nowoczesnego sprzętu, nie płaci podatków? I może wstrzyknąć coœ za pół ceny?

To chyba pewna niefrasobliwoœść...… Przecież to nie jest smarowanie kremem, ale ingerencja w ludzki organizm. Niesie skutki estetyczne i zdrowotne. Czasem poważne powikłania. I gdzie wtedy szukać pomocy?

A poza tym ‒– bez tego holistycznego podejœścia, o którym mówimy: doradztwa dietetycznego, dotyczącego stylu życia, odpowiedniej do wieku suplementacji, efekty nie utrzymają się długo. Czy warto wydać sporo pieniędzy, by przez chwilę mieć mniej zmarszczek, ale nadal czuć się fatalnie?

Na drugim biegunie mamy lekarzy, którzy mniej skupiają się na samych zabiegach, ale właœśnie wchodzą w rolę opiekuna, doradcy swego pacjenta…...

To jest moim zdaniem przyszłoœść medycyny anti-aging. W tym kierunku idzie œświat. Dermatolodzy, ale także lekarze innych specjalnoœści, którzy coraz liczniej zajmują się estetyką, poszukują wiedzy dotyczącej procesów starzenia, powiązań między funkcjonowaniem wnętrza naszego ciała a wyglądem.

Powołaliœśmy Polską Radę Medycyny Anti-Aging, której celem będzie promowanie takiego podejœścia i edukacja w tym zakresie. Chciałabym, by nasz kongres dermatologii estetycznej ewoluował w kierunku formuły spotkań w Monte Carlo, gdzie równolegle do zagadnień dermatologicznych i estetycznych mamy sesje dotyczące hormonów, otyłośœci, zaburzeń snu, odżywiania w chorobach cywilizacyjnych itd. Są to wszystko bardzo istotne zagadnienia, mające ogromny wpływ na efekty naszej codziennej pracy, oczywiœcie pod warunkiem rzetelnego podejœścia do zagadnień, którymi się zajmujemy.

Wasz tegoroczny Kongres już nosił nazwę Dermatologii Estetycznej i Medycyny Anti-Aging.

Myśœlę, że udało nam się połączyć ciekawe doniesienia na temat najnowszych trendów w dermatologii estetycznej, takich jak choćby biostymulatory tkankowe, które intensyfikują nasze możliwosœci oddziaływania na skórę, właœśnie z ciekawymi zagadnieniami przeciwstarzeniowymi. Był na przykład wykład o wpływie nadwrażliwoœści pokarmowej na starzenie się skóry. Albo zagadnienie starzenia zapalnego i jego powiązania z chorobami przewlekłymi. To są wszystko kwestie szalenie ważne nie tylko z punktu widzenia estetyki, ale całego naszego życia, również w wymiarze ekonomicznym i społecznym. Przecież upowszechnienie pewnych procedur, zachowań ograniczających skutki chorób cywilizacyjnych, przewlekłych, spowoduje, że będziemy bogatsi jako społeczeństwo. To zagadnienia, które nam, lekarzom estetycznym, także nie są obojętne.

Dziękuję za rozmowę.

Q8596183 Barbara Walkiewicz Cyranska fot

 

Dr Barbara Walkiewicz-Cyrańska

–dermatolog, kosmetolog, założycielka i prezes Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych, wiceprezydent Europejskiego Stowarzyszenia Kosmetologii i Dermatologii Estetycznej. Wykłada na międzynarodowych i polskich kongresach naukowych.