facebook

Zachwyca o każdej porze roku i przy każdej pogodzie. Może tonąć we mgle, błyszczeć w słońcu, wynurzać się z mroku. Bez znaczenia. Fotogeniczna, barwna, arcyciekawa Praga nie wymaga wiele od przyjeżdżających. Trzeba mieć tylko oczy szeroko otwarte

Przylatujemy wieczorem. Palą się już gazowe latarnie, których w Pradze ze względu na wysokie ceny prądu elektrycznego, jest coraz więcej. Dzięki nim nawet krótki spacer nabiera romantycznego charakteru. Kierunek? Starówka. Prażanie są z niej niezwykle dumni, bo ma opinię największej na świecie. Cztery rynki, stylowa, ale spójna mieszanka architektoniczna, a co kamienica to ciekawostka historyczna. Natłok informacji i bodźców. Tu zegar astronomiczny z XV wieku z figurkami apostołów, tam polichromia z czasów Karola IV. Bez dobrego przewodnika nie sposób się obejść. Chyba że ktoś chce po prostu patrzeć, podziwiać i chłonąć klimat miasta. To recepta na weekendowy, spokojny wypad do Pragi. 

Niespiesznie
Jeśli założymy sobie plan maksimum i zechcemy w dwa dni zobaczyć w Pradze wszystko i tak przegramy z kretesem. Nawet stali bywalcy tego miasta, którzy odwiedzali je po kilkadziesiąt razy (!), twierdzą, że wciąż ich czymś zaskakuje.
Pragę najlepiej więc zwiedzać niespiesznie i we własnym tempie – zaglądać do bram, odwiedzać małe ryneczki, spacerować wąskimi uliczkami i zadzierać głowę. Tu gotycki kościół, tam renesansowa kamienica, tu secesja, tam kubizm, tu zamek, tam synagoga. Katedra, a przy niej ogród, mury obrośnięte bluszczem, dawny Tyniec, przy którym wjeżdżający do miasta musieli zdawać broń, za chwilę długi i szeroki Plac Wacława, cmentarz żydowski, w dzielnicy Josefov powstałej w XV wieku, na którym ze względu na ograniczoną przestrzeń zmarłych chowano piętrowo... Na to wszystko warto mieć czas. A trzeba jeszcze przysiąść, napić się piwa z pianką, zjeść knedliki, wsłuchać się w gwar miasta i pośmiać razem z prażanami. Czesi mają olbrzymie poczucie humoru i... duży dystans do siebie.

Dwa brzegi i Zlata Uliczka
Jeśli damy się ponieść tłumowi turystów, wcześniej czy później i tak trafimy na Most Karola. Do XVIII wieku tylko on spinał brzegi Wełtawy, ale i dziś można odnieść wrażenie, że to jedyny most w tym mieście. Niemal o każdej porze dnia i nocy jest na nim pełno ludzi. Każdy chce zrobić zdjęcie przy barokowych figurach świętych, posłuchać kataryniarzy i cymbalistów, pogłaskać rzeźbę Turka, która spełnia marzenia, o ile zgadnie się, ile guzików ma na płaszczu. Stąd już blisko na Malą Stranę, znajdującą się po drodze na Hradczany. Wspinając się pod górę, warto zatrzymać się na dłużej przy barokowym kościele św. Mikołaja, przystanąć na moment na Nerudovej, a potem zrobić sobie zdjęcie na maleńkiej Zlatej Uliczce, najbardziej znanej w mieście. Tu w domu pod numerem 22 żył przez pewien czas Franz Kafka, a wcześniej mieszkali alchemicy, którzy na rozkaz cesarza Rudolfa mieli opracować metodę otrzymywania złotego kruszcu. Nie udało się, ale nazwa ulicy została do dziś.

images/stare/kwiecien maj 2012/Prague-Castle-Winter.jpg

Panorama
Punkt obowiązkowy na Hradczanach? Oczywiście gotycka Katedra św. Wita, Wacława i Wojciecha, w której spoczywają czescy władcy, a turyści dostają gęsiej skórki, kiedy spoglądają w górę. Strzeliste wieże zdają się dosięgać nieba. Dla wielbicieli subtelniejszych wrażeń zostaje renesansowa rezydencja królowej Anny i stylowe francuskie Ogrody Zamkowe, a dla fotografów – punkt widokowy Masaryka przy Zamku Praskim. Panorama zachwyca i... wzbudza niepokój. Z tej perspektywy Praga wygląda na ogromną. Złoci się w słońcu, kusi i nęci.
Ma jeszcze tyle do zaoferowania. Koniecznie trzeba tu wrócić. Na kolejny weekend, tydzień, najlepiej cały miesiąc.

Więcej o Pradze i Czechach na:
czechtourism.com

Kafka w kawiarni
W pierwszej połowie XX wieku Praga była kawiarnianym rajem na ziemi. Bywanie w kawiarniach stało się częścią życia mieszkańców tego miasta. Złotą erę praskich kawiarni stanowił końcowy okres mocarstwa austriackiego i pierwszej republiki. Nezval, Seifert, bracia  Čapkowie, Poláček, Hašek i oczywiście Franz Kafka mieli swoje ulubione lokale. Przy stolikach, w obłokach dymu dyskutowali o polityce, sztuce i życiowych rozterkach.

Przydatne informacje
Do Pragi najlepiej jest dolecieć samolotem. Linie Czech Airlines mają dogodne połączenia z Krakowa i Warszawy oraz korzystne ceny. Jeśli poszukamy promocji, polecimy do Złotego Miasta za 399 złotych. Lot z Warszawy trwa półtorej godziny. Praga to także dobry przystanek w drodze do innych miejsc. Czech Airlines oferuje na przykład loty do Sydney, Bankoku czy Colombo.

Przed wiekami była trzecim największym miastem Europy. W czternastym stuleciu Londyn liczył dziesięć tysięcy mieszkańców, ona trzydzieści sześć. Czesi, mimo że darzą Polaków olbrzymią sympatią, śmieją się, że w tamtych czasach w obecnej stolicy naszego kraju mieszkał tylko Wars i Sawa. Praga to ich duma, złotko i wyśniony sen księżnej Libuszy.

Anna Michałowska

images/stare/kwiecien maj 2012/Praga_18.jpg