facebook

Piękno pochodzi z wewnątrz i zależy od higieny życia, a nie tylko od zabiegów i kremów.

Dr Magdalena Łopuszyńska

Dzisiaj nie wystarczy wstrzykiwanie, używanie super maszyn i drogich preparatów. Musimy uświadamiać pacjentom, że aby ładnie wyglądać i dobrze się czuć, trzeba się prawidłowo odżywiać, wypoczywać, więcej się ruszać.W ostatnich latach medycyna estetyczna stała się przemysłem, fabryką nastawioną na zarabianie, a nie na odmładzanie i profilaktykę. Szacuje się, że wydatki na medycynę estetyczną w 2015 roku wyniosą 290 mld dolarów. Tymczasem ja uważam, że znacznie ważniejszy od pieniędzy jest człowiek, a także systematyczność i konsekwencja.

Świat po przełomie
20 lat temu medycyna estetyczna była w powijakach. W porównaniu z tym, czym dysponujemy dzisiaj, nie mieliśmy prawie nic. Ale dzięki rozwojowi medycyny estetycznej na świecie, dzięki Polskiemu Towarzystwu Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, dzięki współpracy z zagranicznymi towarzystwami oraz szkole medycyny estetycznej, która powstała w Warszawie, bardzo szybko dobiliśmy do poziomu światowego.
Odkrycie dla medycyny estetycznej kwasu hialuronowego, toksyny botulinowej, laserów, kwasów glikolowych, fal radiowych, ultradźwięków, komórek macierzystych, peptydów biomimetycznych – to był ogromny przełom i obawiam się, że tak wielkich wynalazków długo już nie będzie. Wszystkie te metody stosujemy dalej, doskonalimy, usprawniamy, ale dzisiaj to już za mało.

Nie korygować, a zapobiegać
Dzisiaj powinniśmy dawać pacjentowi coś więcej, powinniśmy podchodzić bardziej holistycznie do procesów starzenia, nie tylko korygować, ale przede wszystkim zapobiegać. I to nie jedynie metodami z zakresu medycyny estetycznej. Powinniśmy bardziej wpływać na styl życia pacjenta. Uważam, że nie wystarczy tylko wstrzykiwanie, wykonywanie zabiegów, stosowanie drogich kremów. Musimy uświadamiać pacjentom, że aby dobrze wyglądać, trzeba się prawidłowo odżywiać, wypoczywać, unikać stresów, więcej się ruszać. Na nasz wygląd ma wpływ nie tylko medycyna estetyczna i genetyka, ale również styl życia. I to, według niektórych badań, nawet w ponad 70 procentach.
Tymczasem obawiam się, że świat medycyny estetycznej wciąga coraz więcej młodych lekarzy, którzy kończą studia, nie robią żadnej specjalizacji, tylko od razu ustawiają się w kolejce do medycyny estetycznej, patrząc bardziej na korzyści materialne, niż na dobro pacjenta.A przecież lekarze medycyny estetycznej, tak jak lekarze innych specjalności, powinni mieć dobre wykształcenie, doskonalić się, powinni być kontrolowani i certyfikowani. Powinni stosować sprawdzone naukowo, a przede wszystkim bezpieczne procedury.

Walka o młodość
Często do gabinetu przychodzi pacjent i każe mi powiedzieć, ile będzie kosztowało odmłodzenie jego twarzy. Nie potrafię odpowiedzieć na takie pytanie, bo proces odmładzania musi trwać dopóki zależy nam na wyglądzie. Nie może być tak, że dbamy o skórę przez trzy miesiące, a później przez pół roku nic nie robimy. Walka z procesami starzenia to proces ciągły, którego nie da się wycenić na dzień dobry.
Proces starzenia jest procesem postępującym, tak jak przewlekła choroba. Powinniśmy więc ciągle robić coś ze skórą. Musimy ją pobudzać i wydobywać tkwiące w niej rezerwy. Trzeba stosować różne metody jednocześnie, łączyć różne zabiegi, o różnych mechanizmach działania, czasem tańsze i sprawdzone, czasami droższe, ale wszystko systematycznie, drobnymi kroczkami.

Anti-aging dla młodych
Rozumiejąc lepiej mechanizmy starzenia, trzeba dziś stawiać na profilaktykę i na bardziej holistyczne podejście, uwzględniając różne filary, bo przecież łatwiej jest spowolnić procesy starzenia, niż je cofnąć. Dlatego ważne jest, aby popularyzować ten problem już nawet od 20 roku życia, wskazywać młodym kobietom, jak mają pielęgnować skórę, jak się odżywiać i postępować, aby jak najdłużej zachować urodę ciała, świeżość umysłu i sprawność fizyczną. To jest właśnie nasza rola – „lekarzy pierwszego kontaktu od urody”. Musimy z naciskiem zwracać uwagę na fakt, że jeśli poprawimy styl życia i dołączymy inne wynalazki, możemy oszukać nasz wygląd zewnętrzny o, powiedzmy, 15-20 lat. Bo przecież nie chodzi o to, aby z siedemdziesięciolatki zrobić kobietę dwudziestoletnią! Nie chodzi o to, by zlikwidować każdą zmarszczkę. Ale o to, by w sposób naturalny zmieniać postrzeganie nas przez otoczenie.

Lekarz – przewodnik
Według mnie medycyna estetyczna ma sprawić, aby starzeć się wolniej, niż jest to zaprogramowane genetycznie. Lekarz ma być przewodnikiem, który z wielkiej masy zabiegów, kremów, suplementów (również hormonalnych) wybierze to, co jest najważniejsze dla danego pacjenta i stworzy dla niego rzetelną terapię na miarę.
Dlatego musi poświęcić czas pacjentowi, rozmawiać z nim, badać go, wykonać wiele analiz, ocenić jego styl życia, dyskutować o diecie, musi ciągle przypominać o zasadach zdrowego życia, a nie tylko wykonywać kolejne zabiegi.

Dieta
Często wysyłamy pacjenta do dietetyka. Ale już podczas pierwszej wizyty trzeba wyraźnie powiedzieć mu, że aby osiągnąć efekty, musi zmienić dietę. Dieta powinna być zgodna z profilem immunologicznym, bogata w antyoksydanty, a uboga w toksyny, cukier i produkty przetworzone. Musi mieć odpowiedni stosunek omega 3 do omega 6. Taka dieta ma właściwości odmładzające. Dieta wysokotłuszczowa, o wysokim indeksie glikemicznym, jest dietą, która wzmaga wytwarzanie wolnych rodników, które są przyczyną przyspieszonego starzenia się komórek, zatrzymywania wody w tkankach i powodują stany zapalne nasilające procesy starzenia, otyłość, choroby cywilizacyjne.

Hormony
Musimy też dbać o odpowiedni poziom hormonów. Optymalny to taki, jaki mieliśmy w młodości. Każdy ma swoje optimum, do którego należy dążyć, dlatego tak ważne jest badanie hormonów od wczesnej młodości i ocenianie, jak się zmieniają w ciągu życia. Gdy poziom hormonów spada, dochodzi do nieodwracalnych zmian w komórkach i tkankach. Musimy zwracać uwagę na objawy, które o tym świadczą. Szarlataneria w leczeniu hormonalnym nie jest wskazana, ale niestosowanie leczenia jest gorsze od leczenia małymi dawkami, bo dochodzi wówczas do wyczerpania gruczołowego.

Stres
Bardzo ważne jest również zarządzanie stresem, który czyni nas bardziej podatnymi na infekcje i przyspiesza procesy starzenia, prowadzi do zwiększonego wytwarzania wolnych rodników, które niszczą kolagen. Ponadto nadmiar hormonów stresu – adrenaliny i kortyzolu – blokuje działanie ważnych dla organizmu komórek, czyli naturalnych robotników, automatycznie naprawiających każdego dnia uszkodzenia w komórkach.

Sen
Musimy uświadamiać sobie, jak ważny jest sen. Nie pomoże najlepszy zabieg i najdroższy kosmetyk, jeżeli regularnie niedosypiamy. Przyczynia się to do powstawania czynników prozapalnych, czyli przyspieszających procesy starzenia. W czasie snu wytwarza się hormon wzrostu, który jest fontanną młodości i który w naturalny sposób spowalnia procesy starzenia.

Ruch
Umiarkowany wysiłek fizyczny jest jednym z najważniejszych elementów modulujących proces starzenia i wpływających na jakość życia i młodość, nie tylko organizmu, ale i ducha. Niedostateczna ilość ruchu jest uznawana przez WHO za czwartą co do częstości przyczynę zgonów na całym świecie. Regularna aktywność fizyczna wpływa korzystnie na wszystkie procesy życiowe, w tym związane ze starzeniem. Pomaga ustabilizować poziom energii, łagodzi stres, sprawia, że lepiej śpimy. Poprawia funkcjonowanie układu odpornościowego, chroni serce i naczynia, wspomaga metabolizm.

Podsumowując
Pamiętajmy, że piękno pochodzi z wewnątrz. Zależy od tego, jak żyjemy, co jemy, ile śpimy, jak korzystamy z używek, jaki mamy poziom hormonów, na co chorujemy. Jednym słowem – zależy od higieny życia, a nie tylko od zabiegów i kremów.