facebook

02 baner polska gora czyste

Zastąpiłyśmy jesienne trencze puchowymi płaszczami, baleriny kozakami, więc i preparaty pielęgnacyjne chciałybyśmy zmienić na zimowe. Czy to na pewno słuszne? Podstawowe wyzwanie zimowej pielęgnacji to „chroń skórę, lecz daj jej oddychać”!

Tekst: Kaja Ostrowska
Konsultacja: Dr Marta Tazbir, dermatolog, Klinika ELITE Centrum Laseroterapii

Niezależnie od tego, ile mamy lat i jaki rodzaj cery, większość z nas zimą narzeka na pogorszenie jej kondycji. Skóra sucha staje się jeszcze bardziej przesuszona, tłusta wydziela więcej sebum, na trądzikowej pojawiają się trudne do opanowania zmiany, wrażliwa reaguje zaczerwienieniem na kosmetyki, które do tej pory były przez nią dobrze tolerowane. Wszystkie te problemy, które w cieplejszych miesiącach udaje się opanować, zimą się nasilają. Zazwyczaj winimy za to zimne powietrze. Tymczasem ujemne temperatury są stosunkowo najmniej winne tej sytuacji. O wiele bardziej szkodzi nam to, że zimą nasze mieszkania i miejsca pracy są intensywnie ogrzewane. Przez część dnia wychładzamy skórę, przez część nadmiernie ją rozgrzewamy, a taka termiczna huśtawka prowadzi do przesuszenia i pierzchnięcia nawet zdrowego naskórka.

Dlaczego jest gorzej?

Skóra odgrywa przede wszystkim rolę ochronną. Szczególną funkcję pełni tu warstwa rogowa naskórka i znajdujący się na jej powierzchni płaszcz lipidowy, który pozwala na utrzymanie wody w głębi skóry. Niskie temperatury spowalniają produkcję łoju, co w efekcie przyspiesza przeznaskórkową utratę wody. Ale to nie wszystko: kiedy na dworze jest bardzo zimno, a w pomieszczeniach gorąco, skóra musi dostosowywać się do znacznych wahań temperatur. I tu wkraczają prawa fizyki: szybkie ogrzanie ciała powoduje różnicę ciśnień pomiędzy powierzchnią skóry a rozgrzanym, suchym powietrzem, na skutek czego woda odparowuje z niej na zewnątrz. Nie bez znaczenia dla zimowego pogorszenia kondycji skóry jest też nieustannie włączone zimą oświetlenie, które – jak mówią dermatolodzy – szkodzi na równi z promieniowaniem słonecznym oraz uboższa w składniki odżywcze dieta. W wyniku oddziaływania wszystkich tych czynników, naskórek staje się zaczerwieniony, potem lekko swędzi, a w końcu zaczyna pierzchnąć, traci elastyczność, uwidaczniając zmarszczki. Aby nie dopuścić do takiej sytuacji, należy systematycznie odtwarzać płaszcz lipidowy, czyli wybierać takie preparaty, które pozostawią na skórze cienką powłoczkę ochronną.

pielegnacja zima 88395862

Kremowy kokon

Na opakowaniach kremów sprofilowanych na zimową ochronę znajdziemy napisy „krem na zimę”, „formuła polarna” lub „maksymalna ochrona przed zimnem”. Sięgając po taki kosmetyk mamy pewność, że po jego użyciu skóra będzie doskonale zabezpieczona nawet przy minusowych temperaturach. Jednak – uwaga – produkty te, ze względu na swoje silne właściwości ochronne, polecane są osobom pracującym przez wiele godzin na świeżym powietrzu, uprawiającym sporty zimowe lub kiedy na dworze mamy ekstremalnie silny mróz (a i wtedy powinny być zmyte natychmiast po powrocie do domu). W warunkach ostatnich polskich zim (nijakich i deszczowych), w mieście, dla osób pracujących w pomieszczeniu, są zdecydowanie za tłuste, a tym samym niepotrzebnie obciążają cerę, mogąc prowadzić do zaburzeń mechanizmów obronnych skóry, utrudnienia wymiany ciepła i parowania oraz sprzyjać nadmiernemu rozszerzaniu się naczyń krwionośnych.

Mimo wszystko zimą ograniczamy stosowanie kremów nawilżających. Niesłusznie. – Przekonanie, że zimą zawarta w nich woda pod wpływem niskich temperatur zamarza na powierzchni skóry i przyczynia się do osłabienia naczynek jest błędne – mówi dr Marta Tazbir, dermatolog. – Woda jest głównym składnikiem każdego preparatu pielęgnacyjnego, bez względu na to, czy jest to treściwy krem odżywczy czy też nawilżająca emulsja – wyjaśnia specjalistka. Poza tym, aplikując krem, rozprowadzamy go na tak dużej powierzchni skóry, w postaci tak cienkiej warstwy, że zawarta w nich woda po wsmarowaniu niemal natychmiast odparowuje. Na powierzchni skóry – w zależności od zawartości lipidów w preparacie – pozostaje większa lub mniejsza warstwa substancji tłuszczowych i wiążących wodę w naskórku. Kremy nawilżające mają ich mniej, tłuste – nieco więcej. Warto też pamiętać, że sporo marek odeszło od podziału kosmetyków na tłuste i nawilżające, ze względu na upodobania Polek, które nie lubią, gdy na skórze pozostaje niewchłaniająca się warstwa preparatu. W drogeriach znajdziemy sporo produktów lipidowych mających lekkie konsystencje. W ich przypadku określenie „tłuste” mogłoby być mylące.

pielegnacja zimowa 10178044Skóra sucha – nawilżaj

Przy skórze suchej krem z większą zawartością lipidów powinnyśmy zastosować przed wyjściem na spacer w chłodny dzień, natomiast na co dzień nie możemy rezygnować z kremu nawilżającego. Aby nawilżenie było odpowiednio wysokie i utrzymywało się przez dłuższy czas, warto aplikować kremy, które oparte zostały na składnikach nawilżających o przedłużonym działaniu, np. glicerynie czy moczniku. Składniki te wiążą cząsteczki wody i stopniowo uwalniają ją do wewnątrz skóry, tym samym utrzymując nawilżenie.

Szczególne znaczenie ma też pielęgnacja nocna, która potęguje działanie kremu na dzień i zapewnia intensywną regenerację. Podczas snu, na granicy naskórka i skóry właściwej, powstają nowe komórki. Krem powinien wspomagać te procesy i „zachęcać” skórę do budowania mocnej ochrony. To także doskonały czas na dodatkowe „uszczelnienie” naskórka. Taką możliwość daje np. aplikacja witaminy B3 (niacynamid), która przyspiesza naturalny proces syntezy ceramidów (tzw. cementu międzykomórkowego). I jeszcze słowo o odżywianiu – bo taką informację znajdziemy na opakowaniu wielu kremów do cery suchej. Nie chodzi tu o odżywianie skóry sensu stricte, bowiem składniki odżywcze (podobnie jak wodę) skóra czerpie z tego, co dostarczymy jej poprzez pożywienie lub suplementy diety. Kremy odżywcze zawierają składniki stymulujące mikrokrążenie, dzięki czemu dotlenione komórki sprawniej wykorzystują substancje dostarczane im poprzez układ krwionośny.

Skóra tłusta – chroń „na cebulkę”

Kiedy temperatura spada do zera stopni, gruczoły łojowe zaczynają pracować ze zdwojoną mocą, by warstwą tłuszczu bronić się przed mrozem. Jeśli więc z natury mamy cerę tłustą, zimą kłopoty nasilą się. W takiej sytuacji stosowanie preparatów lipidowych nie będzie ani komfortowe (świecenie), ani korzystne (zbytnie obciążenie cery). Dlatego mając skórę tłustą, zimą powinnyśmy stosować całoroczne kremy nawilżające, pamiętając jedynie, by kosmetyk miał konsystencję kremową, a nie żelową, oraz używane na co dzień kosmetyki matujące. Najlepiej jednak zastosować metodę „na cebulkę”. Najpierw nałożyć kosmetyk matujący lub emulsję, która nieco wyreguluje pracę gruczołów łojowych, a potem ochronny krem nawilżający.

Skóra naczyniowa – wspomagaj rutyną

Czerwony nos i zaczerwienione policzki. Dermatolodzy mówią o takiej cerze: płytkounaczyniona. Naczynia krwionośne na zimnie gwałtownie się kurczą, w ciepłych pomieszczeniach rozszerzają. Gdy wahania są zbyt duże, a zabawa w „ciepło-zimno” zbyt częsta – naczynka mogą rozszerzyć się trwale. Dlatego osoby o cerze naczyniowej zimą muszą szczególnie zwrócić uwagę na jej ochronę i szukać preparatów z dodatkowymi składnikami wzmacniającymi ścianki naczyń. Lista poszukiwanych składników jest krótka: rutyna, witamina C, witamina B5, arnika i kasztanowiec. Zabezpieczając cerę przed szkodliwym działaniem zmian temperatur, pamiętajmy jednak, by nie przesadzić z ilością stosowanych preparatów i nie zapominać o starannym oczyszczaniu. Skumulowanie zbyt wielu formuł kosmetycznych na skórze, może doprowadzić do powstania tzw. trądziku kosmetycznego.


Termiczna huśtawka prowadzi do
przesuszenia i pierzchnięcia nawet
zdrowego naskórka

======================
Usta, dłonie, stopy

Do zimowej ochrony dłoni najlepsze są kremy, w skład których wchodzi gliceryna, lanolina, wosk pszczeli albo wazelina, oraz oleje: z kiełków pszenicy, awokado, słonecznika, kokosa. Regenerująco działają na skórę również ekstrakt z moreli oraz kremy z olejem tłoczonym z nasion wiesiołka i pestek winogron. Korzystnie działa też witamina E. I najważniejsze – krem trzeba stosować! Najlepiej po każdym myciu rąk i absolutnie przed każdym wyjściem na dwór.
Zima to także niełatwy czas dla stóp, które co prawda nie są narażone na bezpośrednie działanie zimna, ale we znaki dają się im kozaki noszone w pracy. Stopy uwięzione przez długi czas w nieprzewiewnym obuwiu są podatne na grzybicę, powstawanie odcisków i modzeli. Koniecznie trzeba je pielęgnować kremami – nawilżającymi, zmiękczającymi naskórek, antygrzybiczymi. Pamiętajmy jedynie, że preparaty rozgrzewające (z papryką chili, cynamonem i imbirem) mogą być stosowane, gdy  na stopach nie mamy pęknięć i ranek.
Prawdziwe zimowe utrapienie to tracące powab, szorstkie, popękane, bezbarwne usta. Skóra warg pozbawiona jest gruczołów łojowych, więc nie ma żadnej naturalnej ochrony przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi. Rozwiązanie – trzeba znaleźć odpowiednią pomadkę. Nie tylko nadającą kolor, ale jednocześnie natłuszczającą, bogatą w alantoinę, glicerynę, woski roślinne i pszczele, olejki roślinne. Dobrze, by skład pomadki był wzbogacony w witaminy A, E i F.

KOSMETYKI NA CHŁODNE DNI