facebook

02 baner polska gora czyste

Brunatne, beżowe, mocno brązowe. Wykwitają na czole, kościach policzkowych, wokół ust. Szpecą, postarzają. Jak pozbyć się przebarwień?

Tekst: Antonina Majewska

Przebarwienia są prawdziwym utrapieniem kobiet. Szacuje się, że ma je 30% pań po trzydziestym roku życia i nawet 90% po pięćdziesiątce. Powstają pod wpływem promieni słonecznych, w wyniku zmian hormonalnych, starzenia się skóry, stosowania antybiotyków, środków antykoncepcyjnych, ziół, a nawet używania kosmetyków. Mogą też pojawiać się na skutek stanów zapalnych spowodowanych trądzikiem lub oparzeniami słonecznymi. Co gorsza, nie tak łatwo się ich pozbyć.
Dermatolodzy są zdania, że melanocyty, wytwarzające barwnik skóry, to jedne z najwrażliwszych komórek w naszym organizmie. Trzeba obchodzić się z nimi, jak z przysłowiowym jajkiem. W przeciwnym wypadku plamy posłoneczne zamiast zblednąć, staną się ciemniejsze.

Wybielenie w kremie
Dermatolodzy zalecają, by pozbywać się przebarwień dwuetapowo. Jeśli plamki posłoneczne nie są duże, nie zlewają się w tzw. maskę ani pasy, przechodzące przez twarz, dobrze jest zacząć pielęgnację domowym sposobem – od kosmetyków rozjaśniających i wybielających.
Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość, bo kuracje rozjaśniające zwykle trwają od 4 do 8 tygodni. Skórę smaruje się raz, bądź dwa razy dziennie kremem, używa się wybielających sztyftów punktowych, nakłada silnie działające serum lub przeciera twarz płatkami nasączonymi, m.in. kwasem glikolowym.
Kosmetyki wybielające mają w swoim składzie np. hydrochinon (lub jego pochodne), retinol, witaminę C i zwykle działają na dwa sposoby. Po pierwsze rozjaśniają istniejące plamki, po drugie hamują proces pigmentacji, ograniczając stopniowo produkcję melaniny.Przebarwienia będą powoli jaśniały, ale skóra może w tym czasie być lekko zaczerwieniona i podrażniona – nadmiernie się łuszczyć, swędzieć, piec. Niekiedy jest to reakcja normalna (jak w przypadku retinolu), którą można neutralizować preparatami łagodzącymi, ale bywa, że kosmetyk trzeba zmienić na delikatniejszy. Jeśli kuracja nie przynosi efektów, prowadzi się ją pod okiem lekarza, który indywidualnie dobiera silniejsze preparaty i łączy je z zabiegami.

Melanocyty, wytwarzające barwnik skóry, to jedne z najwrażliwszych komórek naszego ciała

Dobre kwasy
W celu rozjaśniania przebarwień lekarze często polecają dermokosmetyki zawierające kwasy: azelainowy, kojowy, fitowy, kwas alpha liponowy i arbutynę. Swoje zastosowanie w tej dziedzinie znalazły też alfa- i betahydroksykwasy, alfaketokwasy i polihydroksykwasy.Znajdziemy je w tonikach, płynach oczyszczających, kremach, serum i maskach, ale preparatów tego typu nie kupimy w drogerii, lecz w aptekach i w gabinetach lekarskich. Zawsze używa się ich pod kontrolą dermatologa, w trakcie kuracji unika słońca i stosuje filtry przeciwsłoneczne o wysokim wskaźniku fotoprotekcji.

Terapia skojarzona
Najlepsze efekty w walce z przebarwieniami przynosi terapia skojarzona. Oprócz dermokosmetyków rozjaśniających dermatolog może zaproponować serię zabiegów kosmetycznych z udziałem alg, tlenu, wspomaganych np. mikrodermabrazją, pozbycie się plam metodą IPL (wiązki światła), mezoterapię, albo peelingi chemiczne. Jednym z nich jest Cosmelan i jego najnowsza odmiana – Dermamelan – zabiegi wchodzące w skład terapii depigmentacyjnej, które dają efekty już po miesiącu. Mają one również zbawienny wpływ na kondycję skóry – działają wygładzająco, poprawiają elastyczność i przywracają równowagę. Wybór terapii oraz częstotliwość powtarzania zabiegu zależy od typu przebarwień oraz od wrażliwości skóry, dlatego też niezbędna jest wcześniejsza konsultacja z lekarzem oraz diagnoza przebarwień – radzi dr med. Aleksandra Szlachcic, specjalista z Ośrodka Medycznego Osteomed w Krakowie. Substancje zawarte w Cosmelanie i Dermamelanie regulują proces powstawania melaniny, czyli barwnika wpływającego na kolor skóry i natychmiastowo rozjaśniają przebarwienia, przywracając cerze promienny, młody wygląd. Dermamelan zawiera kwas salicylowy i więcej składników aktywnych niż Cosmelan, dlatego też jest szczególnie polecany pacjentom o skórze tłustej i mieszanej lub z przebarwieniami hormonalnymi – podkreśla Aleksandra Szlachcic.
Kuracja składa się z dwóch etapów – nałożenia maski w gabinecie lekarskim i pielęgnacji kremem w domu. W ciągu pierwszych dwóch dni po zabiegu może pojawić się zaczerwienienie, pieczenie, złuszczanie, które złagodzimy częstą aplikacją kremu łagodzącego. Pierwsze efekty obserwuje się już po 10 dniach.

Powtarzalność
Walka z przebarwieniami wymaga cierpliwości i wyrzeczeń. Nie po każdym peelingu można wyjść z domu, zabiegi trzeba powtarzać systematycznie, a w przerwach między nimi stosować kosmetyki z wysokimi filtrami, łagodzące podrażnienia i silnie nawilżające.
Warto? Oczywiście, bo często przebarwienia w znacznym procencie znikają. Jest jednak małe „ale”… Lubią powracać.

Plamy i plamki
Plamki i przebarwienia, pojawiają się przy udziale promieni UV, ale związane są z nagromadzeniem naturalnego barwnika skóry – melaniny lub ze zwiększeniem ilości produkujących ten barwnik komórek – melanocytów. Rozróżnia się przebarwienia naskórkowe i skórne. Do tych pierwszych zalicza się piegi, ostudę, plamy soczewicowe starcze (kształtem przypominają ziarna soczewicy i zwykle pojawiają się na dłoniach) oraz pozapalne (te plamki pojawiają się w miejscach, w których były zmiany trądzikowe, wysypka, uczulenia, urazy). Przebarwienia skórne (np. znamiona barwnikowe) umiejscowione są w głębszych warstwach skóry.

Co warto wiedzieć o pilingach medycznych?
Terapię prowadzi się według schematu ustalonego przez dermatologa i pod jego nadzorem. Zabieg jest bezbolesny. Po wybielającym pilingu medycznym skóra pierwszego dnia wygląda na opaloną. Potem przebarwienia robią się czarne, naskórek się mocno łuszczy, odpada płatkami. Pojawia się różowa, gładka skóra, której absolutnie nie wolno narażać na opalanie. Przez kilka dni wygląda się źle i trzeba zrezygnować z normalnej życiowej aktywności. W 99% przypadków intensywność zabarwienia plam ulega redukcji o 95%.Melanocyty, wytwarzające barwnik skóry, to jedne z najwrażliwszych komórek naszego ciała