facebook

Poruszanie się w rytm muzyki to jedna z najbardziej naturalnych dla człowieka czynności. Nikt z nas nie jest obojętny na rytm. Ten pierwszy, najbardziej naturalny, wyznacza przecież bicie serca matki.

Tymczasem poruszanie się w rytm muzyki to jedna z najbardziej naturalnych dla człowieka czynności. Nikt z nas nie jest obojętny na rytm. Ten pierwszy, najbardziej naturalny, wyznacza przecież bicie serca matki.
Tekst: Anna Machnowska

 

 

 

 

W amerykańskim serialu „Switched at birth” jeden z głównych bohaterów, głuchoniemy Emmet, zadziwia gości weselnych spektakularną grą na perkusji. Zapytany przez słyszących, jak to możliwe, że niesłysząc może grać, wyjaśnia zjawisko wibracji dźwięku w ciele. Wskazuje też na… serce.

Rytm w każdym z nas
Towarzyszy człowiekowi od początku. Wszystkie święte księgi wskazują jego rytualną wagę w procesach inicjacji. Tańcem czczono bogów, oddawano cześć żywiołom i matce Ziemi, rozpoczynano i kończono indywidualne i plemienne etapy życia. Taniec miał i nadal ma w wielu kulturach cele szamańskie, magiczne, gdy próbujemy się do czegoś przygotować, zmienić naszą rzeczywistość, uwolnić się od czegoś, uzdrowić jakąś sferę naszego życia. Rytualny ruch był przekazem kultury, tradycji, wierzeń, religii. Opowieść ciała miała niejednokrotnie silniejszy i bardziej trwały przekaz niż mowa, która ulegała interpretacji, zawierała błędy. Skoro taniec jest nam tak bliski i to nie tylko w odniesieniu do ciała, ale i umysłu, trudno się dziwić, że i dziś odgrywa tak wielką rolę w naszym życiu. Oprócz rytuałów, formy rekreacji i zabawy, spełnia też dziś tę samą rolę, którą pełni od początku świata. To forma terapii.

Terapia tańcem
Choreoterapia ma niewiele wspólnego z nauką tańca, która pewnie pierwsza przychodzi nam na myśl po latach sukcesów telewizyjnych tanecznych show. W tańcu, który ma uzdrawiać, każdy szuka własnego rytmu, indywidualnych ruchów. Tu nie ma miejsca na ocenę, wartościowanie, krytykę. Na zajęciach choreoterapii nie usłyszymy: nie tak, źle, niepoprawnie. Na terapii tańcem uczymy się własnej ekspresji i odkrywamy drogę do jej akceptacji, bo to później przekłada się na wiele dziedzin życia.
Ciało, obarczone na co dzień stresem, napięciami i brakiem dostatecznej dbałości i pielęgnacji, stara się ściągnąć naszą uwagę dolegliwościami. Bóle pleców, głowy i stawów to najprostsze i najłatwiej rozpoznawalne objawy naszych zaniedbań. Bóle brzucha, problemy z oddychaniem, dolegliwości kobiece to już dolegliwości rzadziej zestawiane ze stylem życia. Tymczasem emocjonalne przeżycia skutkują poważnymi objawami w ciele.

Porozmawiaj z nim
Mowa o terapeucie, ale tym razem jednak nie o psychologu, czy psychiatrze, ale o… własnym ciele. Zwróć uwagę, czy nie chorujesz często na anginy lub nie masz nieuzasadnionej niczym chrypki? Powodem może być lęk przed wypowiedzeniem tego, co dla ciebie ważne. Czy twoje menstruacje nie są zbyt silne? A może od dłuższego czasu cierpisz na bóle w okolicy lędźwiowej? Może to brak poczucia bezpieczeństwa?Na zajęciach terapii tańcem każdy indywidualnie, w swoim rytmie uczy się, jak nawiązać kontakt z własnym ciałem. Choreoterapeuci to osoby – często, choć nie jest to regułą – z tanecznym back groundem. Przede wszystkim jednak są nauczycielami wyszkolonymi do prowadzenia nas w wędrówce po sygnałach ciała. Wykorzystują techniki taneczne, ale celem nie jest ich opanowanie i doskonalenie, ale posłużenie się nimi, jak kluczem do naturalnego, indywidualnego ruchu. W terapii tańcem podstawą jest spontaniczność, puszczenie kontroli nad ciałem, powolne kroki ku temu, aby umysł przestał kontrolować to, czego „chce” ciało.

Pod linijkę
W tańcu terapeutycznym nie ma miejsca na miary. Jedynym wskaźnikiem „prawidłowości” jest to, czy z czasem i kolejnymi ruchami, czujemy coraz lepszy kontakt ze sobą. Ćwiczenia według wzoru także mogą temu służyć. Można na przykład powtarzać czyjś ruch, jak byśmy byli lustrzanym odbiciem. Lub podążamy za inną osobą, która działa intuicyjnie i naszym ciałem próbujemy „zrozumieć” co wyraża jej ekspresja, co ma na myśli. W ten sposób uczymy się przełamywać stereotypy. Otwieramy się na innych. Uczymy akceptacji drugiego człowieka, ale własnych środków wyrazu. Co ciekawe, tę samą narrację, opowiedzianą przez terapeutę, każdy z nas może inaczej wyrażać. Wynika to z tego, że każdy z nas ma niepowtarzalną ekspresję, będącą wypadkową naszych przeżyć, wychowania, typu osobowości, charakteru. Kiedy mamy powtórzyć jakiś ruch, który nie pasuje do naszych rutynowych czynności, natychmiast włącza się umysł, który przetwarza go na taki, który jest nam bliższy.
Ćwiczenia z drugą osobą lub grupą, oprócz aspektu psychicznego, emocjonalnego, mają także znaczenie jako trening dla ciała. Poruszają mięśnie, których na co dzień nie używamy lub robimy to w zupełnie odmienny sposób. Zajęcia z terapii tańcem synchronizują także pracę obu półkul mózgowych, co poprawia bystrość, szybkość reakcji, budzi w nas twórcze pokłady, spowalnia procesy starzenia.


Wyraź się!
Albo raczej… wyraź siebie – to podstawowe założenie terapii sztuką, w tym również i tańcem. Szczególną formę terapii stanowi taniec ekspresyjny, w którym każdy za pomocą własnych gestów i ruchów wyraża emocje, uczucia, jakie żywi nie tylko wobec otoczenia, ale również wobec samego siebie. Specjaliści choreoterapii podkreślają, że tak ważne potrzeby ludzkie, jakimi są ruch, odprężenie i ekspresja, można uzyskać w jednej aktywności – tańcu ekspresyjnym. Według trenerów tej formy terapii, jest to „ruch ciała wibrujący od środka, od wnętrza nas samych”. Pozwala on odnaleźć w sobie mądrość, spójność, moc, świadomość ciała. Podkreślają oni też potęgę konfrontacji w grupie – dzięki niej „stajemy w bezpośredniej relacji z innymi, nawiązujemy współdziałanie, co staje się metodą na całkowite zaakceptowanie zarówno siebie, jak i innych”.

Moc rytuału
Wspomniany taniec rytualny, to nie tylko antropologiczna ciekawostka, ale materia wciąż żywa. I to nie tylko w kulturach plemiennych. Fenomen popularności kobiecych tańców w kręgach, który w Stanach i zachodnich krajach Europy, wzrastał intensywnie wraz z nurtem New Age, w Polsce święci triumfy od drugiej połowy lat 90. Kobiety spotykają się na weekendowych warsztatach, kilkutygodniowych kursach oraz cyklicznych, mających charakter ciągły, zajęciach tańca w kręgu. to popularna forma spędzania wolnego czasu, już nie tylko w dużych miastach Polski. – To doskonały sposób na relaks, oczyszczenie i wzmocnienie – mówi Marianna (34 lata). Od kiedy tańczę z innymi kobietami w kręgu, nie tylko czuję więcej entuzjazmu do codziennych działań, ale i moc ich wsparcia. W rozmowach ze współtowarzyszkami odczuwam akceptację, wsparcie, życzliwość. Nauczyłam się akceptować swoje ciało, lubię je.
– Moja 14-letnia córka i ja chodzimy razem, dwa razy w tygodniu, na kobiece tańce w kręgach. Grupa, do której przynależymy ma na celu pracę nad relacjami międzypokoleniowymi. Tak, aby nasze córki mogły liczyć na jak najpełniejsze wsparcie nas, matek, w trudnym okresie dojrzewania, ale i żebyśmy nie straciły między sobą naturalnej, ponadczasowej więzi matki i córki. To ważne teraz, gdy komunikacja międzypokoleniowa jest osłabiona – mówi Tatiana (48 lat).

Poza ramami
Tańce rytualne, jak i tzw. duchowe (obecne np. w technikach szamańskich), wykraczają poza obszar tradycyjnie zaliczany do dziedzin naukowych, w tym psychologii. Nie do końca więc można je zaliczyć do terapii tańcem w znaczeniu psychologii akademickiej. Co ciekawe jednak, techniki wywodzące się z tańców rytualnych bywają stosowane na warsztatach psychologii transpersonalnej.
Uwalniająca funkcja tańca, którą podkreślają eksperci od choreoterapii, ma związek z rozluźnieniem, relaksem, odblokowaniem, ale i ze swoistym „przepracowaniem trudności”. Przypomina rytualne przebłagania bogów, pakty z żywiołami. W dzisiejszych warunkach, mimo zmiany „podmiotu” i celu naszego tańca, nadal możemy mówić o nieco magicznej, a na pewno terapeutycznej funkcji ruchu, zarówno na poziomie ciała, umysłu, jak i duchowości. Taniec, podobnie jak praca z terapeutą, daje możliwość uwolnienia się od „filtrów”, których dorobiliśmy się przez całe życie, zdystansować się od przekazów kulturowych, ale i „poglądów” rodzinnych, czy stereotypów społeczności, w której egzystujemy, które mogą znacząco ograniczać nasz swobodny rozwój i poczucie świadomości, kim jesteśmy i jak chcemy żyć.    


Zajęcia z terapii tańcem synchronizują pracę obu półkul mózgowych, co poprawia bystrość, szybkość reakcji, budzi w nas twórcze pokłady, spowalnia procesy starzenia

-------------------------------------------------
Co można zyskać dzięki terapii tańcem?
Odprężenie odczuwalne w ciele i psychice, wzrost energii i siły życiowej, pozwolenie sobie na spontaniczność i odczuwanie prawdziwej radości, akceptację ciała i jego wyglądu, odkrywanie kobiecości i męskości, rozpoznanie i bezpieczne wyrażanie uczuć, wzrost poczucia własnej wartości, wzrost pewności siebie, łatwość nawiązywania kontaktów z innymi bądź zerwanie toksycznych więzi, wzrost szacunku do siebie, docenienie własnej osoby, umiejętność stawiania zdrowych granic w relacjach z ludźmi, rozbudzenie kreatywnej postawy do życia. (źródło: www.choreoterapia.info)

-------------
Mowa ciała
Taniec jest wypływającą z tchnienia ruchu najbardziej bezpośrednią mową ciała. Dzięki temu jest on tak indywidualny jak osoba, która go wykonuje. Poprzez ruch w tańcu uwalniamy złą energię, usuwamy napięcia i relaksujemy się. A to pomaga nam osiągnąć równowagę, uskrzydla fantazję, odpręża i rozluźnia. Może stać się również inspiracją do odkrywania siebie. Jak każda sztuka, tak i taniec jest pewną formą medytacji jako drogi, ale tylko wtedy, kiedy tancerz naprawdę w nim uczestniczy, zapominając o świecie zewnętrznym.
Bernhard Wosien (1908-1986)