facebook

Noworocznym postanowieniom towarzyszy niewiara w możliwość ich wypełnienia i swoista niechęć do wdrażania zmian w nasze życie. No bo jak tu z zapałem przystępować do oszczędzania, odchudzania, większej aktywności, czy lepszej organizacji czasu?!

Naszą narodową przywarą jest absolutna wiara w to, że nowy rok przyniesie zmiany, które otworzą przed nami perspektywę dobrobytu, pomyślności i zdrowia. Nie byłoby w tym nic wielkiego, gdyby nie fakt, że przekonanie o świetlanej przyszłości kończy się zazwyczaj wieczorem w pierwszy dzień stycznia, a co za tym idzie, nasz zapał do wprowadzenia programu wsparcia dla pomyślności wypala się i niknie. Niezależnie, czy wynika to z narzekania, czy ze zwykłej niewiary, lęku przed zmianami, wychyleniem nosa poza własne „podwórko”, faktem pozostaje nasza bierna postawa i rezygnacja. Przeświadczenie, że nowe jest niepewne, a stare dobre, bo nawet jak nieciekawe, mdłe, to bezpieczne i znajome, to kolejny wróg zmian w życiu na lepsze. Myślimy: lepsze jest ryzykowne – gorsze jest bezpieczniejsze, bo już znane. Wieczna walka karnawału z postem. A tymczasem, aby sięgnąć gwiazd, trzeba wzlecieć, spojrzeć do góry, utracić kontakt z gruntem. Choćby po to, aby zobaczyć, że wymarzona praca, dom, partner, czy inne spełnione marzenie będzie tam, gdzie my i nigdzie indziej!

Sukces jest… wyuzdany

Czy zdarzyło ci się umniejszać czyjeś osiągnięcia w rozmowie z kimś, kto podziwiał przemianę drugiego człowieka? Zazdrość wobec powodzenia innych to najgorszy doradca, kiedy chcemy osiągać własne cele. Wielu osobom, które nie odważyły się wypowiedzieć głośno żadnego życzenia, zwerbalizować swoich życiowych priorytetów, z łatwością przychodzi negowanie sukcesu innych osób. „Dostał wszystko od rodziców”, „i tak zaraz wszystko przepije”, „wyszła za niego dla pieniędzy”, „prowadzi szemrane interesy, to ma!” – zdarzyło ci się słyszeć lub nawet rozpowszechniać tego typu podsumowania? Niestety, z taką postawą trudno ci będzie uwierzyć we własne możliwości i łut szczęścia. Z jednej strony chcemy zmiany, z drugiej boimy się, że kiedy nam nie wyjdzie, ktoś nas wyśmieje, poniży, dobije deskę do trumny rozpaczy. Jeszcze gorzej, jak nam się uda! Istnieje wówczas ryzyko utraty przyjaciół (?), konieczności życia w nowej rzeczywistości, lęku o utrzymanie tego, co udało się osiągnąć. W mentalności wielu osób sukces ma na drugie imię „niemoralność”. Uważają, że już sama chęć posiadania większych pieniędzy, bardziej komfortowego, barwnego życia to kula u nogi, obciążenie, no i przede wszystkim materializm, brak duchowości. Poddanie się takiemu tokowi myślenia przekreśla nie tylko szansę na dobrobyt materialny, ale i duchowy. Bo skoro pieniądze śmierdzą, to i dbanie o własne ciało, oddawanie się przyjemnościom ciała i ducha również.

Przestań wymagać

Choć brzmi to paradoksalnie, jeśli oczekujesz od życia czegoś innego, lepszego niż to, co masz, powinieneś przestać… za dużo od siebie wymagać. Twoim priorytetem jest poświęcenie uwagi swoim myślom i ciału. To ono wysyła sygnały, które naprowadzą cię na odpowiedzi, które możesz dać sobie tylko ty sam. Nie pomoże w tym terapia, dalekowschodni system filozoficzny ani lekarz. Większość niepowodzeń, chorób i dolegliwości bierze się z tego, że lekceważymy sygnały ciała. Pod przykrywką tyrania na rzecz nowo otwieranego biznesu zapominamy o podstawowych potrzebach fizjologicznych. Chcąc poprawić formę, pozbyć się nadprogramowych kilogramów, rzucamy się w wir morderczych treningów, poddajemy głodówkom. Tymczasem bez paliwa, jakim jest dobrze skomponowane pożywienie, bez postoju, jakim jest sen i bez przeglądu, jakim jest relaks i dbałość o zdrowie, nie będziemy mogli dobrze funkcjonować! Dlatego praca fizyczna i umysłowa ponad siły jest krótkowzroczna. Stanowi źródło osłabienia i frustracji, które są podstawowymi wrogami postępu i sukcesu.

Mapa marzeń

Zmiany to proces. Proces to czas. Wyznaczając sobie cele – trzeba spojrzeć na nie, na przykład jak na wielowagonowy pociąg. Każdy wagon symbolizuje pewien etap zmian, ale i ich poszczególne płaszczyzny. Pociąg ma swój cel i tylko do niego zmierza. Nie musisz więc obawiać się, że zboczysz z trasy. Ważne, aby każdy wagon „wiedział” dokąd zmierza i że ma współdziałać z innymi – podążać za poprzedzającymi i ciągnąć następne. Kiedy zechcesz zweryfikować swoje marzenia, wybierz duży arkusz papieru, otocz się kolorowymi pismami, weź do ręki kredki, naszykuj klej. Zadbaj o komfort – wyłącz telefon, poproś domowników, aby uszanowali twoją samotność, a potem stwórz obraz, który będzie odzwierciedlał twoją mapę marzeń. Rwij przypadkowe fragmenty kartek magazynów, ufając intuicji. Twoja kompozycja może stanowić wspomniany pociąg albo zupełnie luźne elementy, które dzięki twoim zestawieniom utworzą wyjątkową całość. Określ – na dziś – swoje cele i marzenia. Te, które chcesz zrealizować już teraz i te, które wymagają czasu lub też są na razie mgliste. Nie bój się umieszczać na mapie rzeczy, które wydają się być nierealne. Na usprawiedliwienie zawsze możesz sobie powiedzieć „to tylko marzenia”. Jednak umysł dostanie już impuls – twoje „wiem, czego chcę” zostanie skonkretyzowane i nazwane. Pewne rzeczy zaczną się dziać poza twoją świadomością, ponieważ umysł świadomy „nie ma czasu” na zajmowanie się analizowaniem twoich marzeń 24 godziny na dobę. Zrobi to podświadomość.

Do dzieła

Od samego rysowania na kartce nikt jeszcze nie wyjechał w podróż na drugi koniec globu, nie znalazł partnera, nowej pracy, ani środków na własne M- ileś tam. Książki takie, jak „Sekret” Rhondy Byrne przekonują, że wystarczy myśleć pozytywnie i można już czekać na rezultaty. Jest w tym wiele prawdy, bo myślenie pozytywne, jak potwierdzają dokumenty historyczne i badania naukowe, ocaliło niejedno życie. Nieważne, czy stanowi ono  mechanizm obronny, czy też jest potencjalnym kluczem do pomyślności – wymaga wsparcia działaniami, a czasem zaledwie wykonania kilku kroków. Kiedy myślisz o zmianie, musisz  zaakceptować stan rzeczy, który jest. Oznacza to pokochanie samego siebie (choć brzmi to górnolotnie – nie jesteśmy w stanie kochać i akceptować innych, jeśli nie czujemy tego do siebie) i zaakceptowanie wszelkich doświadczeń, które stały się naszym udziałem. Wybaczenie sobie i innym tego, co sprawiło, iż działy się w naszym życiu rzeczy, które wspominamy z niechęcią. A choć łatwo przy podejmowaniu decyzji o zmianie pokusić się o stawianie grubej linii oddzielającej wczoraj od jutra, nie należy temu ulegać.

Spodziewaj się najlepszego

Życie jest linearne i stanowi ciąg doświadczeń. Zarówno myśl o zmianie, jak i same kroki zmierzające ku niej są procesem. Nie moglibyśmy dokonać konkretnych zmian, gdybyśmy nie mieli określonych doświadczeń – zarówno złych, jak i dobrych. Nie ma więc lat, miesięcy, dni – jestem JA tu i teraz i chcę zmian, ale z pokorą przyjmuję to, co przynosi los. Nie wszystkie marzenia bowiem są dla nas dobre, a ich trafność weryfikuje samo życie. Warto mieć to na uwadze, bo rozczarowanie może być tak samo dobrym motorem do działań, jak stagnacja, czy znudzenie. Nieważna jest iskra – ważne, że jest! Jeśli boisz się zaufać myśleniu pozytywnemu, weź pod rozwagę słowa Oscar’a Wilde’a: „Spodziewaj się najlepszego, przygotuj się na najgorsze”. Realizm nie przeczy bowiem marzeniom. A może by tak po prostu zażyczyć sobie w tym roku bycia szczęśliwym i to właśnie postawić sobie za naczelny cel? Może to łatwiejsze, niż precyzyjne zobowiązania? Robić w tym celu małe kroki, ale ze śmiałością patrzeć w przyszłość, a ewentualne porażki uważać za niespodziewane zwrotnice na naszej trasie?  A reszta przyjdzie sama? Jak post i jak karnawał.

 

Tekst: ANNA MACHNOWSKA

Fot. Shutterstock.com