facebook

Jeszcze do niedawna taniec na rurze kojarzył się wyłącznie z klubami nocnymi i u wielu osób budził niesmak. Dziś bardzo awansował. Zbliżył się do baletu oraz gimnastyki sportowej, dostarcza przeżyć artystycznych. Upowszechnił się pod nazwą pole dance i dla wielu osób stał się sposobem na ciekawe życie. Propagują go również gwiazdy.

 Tekst: Elżbieta Bogusławska-Przybysz

Taniec z drążkiem znany jest od bardzo dawna. Pląsy wokół drewnianego pala wiosną uprawiały kobiety w plemiennych afrykańskich społecznościach, aby przypodobać się kandydatom do ręki. W Azji od 800 lat ćwiczenia na rurze były zarezerwowane dla panów. W Indiach takie sportowe wyczyny nadal są uprawiane, pod nazwą Mallakhamb, a w Chinach – jako Chinese Pole. Były to zawsze popisy akrobacji najwyższego stopnia, oglądanie ich robiło ogromne wrażenie na widzach. Nic więc dziwnego, że występy na drążku trafiły też do cyrku.
Na początku XX wieku taniec na rurze nabrał bardziej zmysłowego charakteru. W USA i Kanadzie organizowano specjalne pokazy dla panów w namiotach. Skąpo ubrane kobiety pląsały wokół stojącego w środku, podtrzymujacego strop namiotu drążka. Z czasem taniec na rurze zawędrował do barów (burleska), w końcu zaś do klubów nocnych, gdzie w latach 80. został połączony ze striptizem. W takiej formie trafił też do Polski. Nadal jednak ewoluował, dodawano do niego elementy akrobacji i ciekawe układy choreograficzne, aż w latach 90. pojawił się w fitness klubach jako jedna z propozycji ćwiczeń.

PRZEŁAMYWANIE BARIER
Niektórzy długo mieli uprzedzenia do tego tańca. Angelika Przybyłek, która prowadzi zajęcia pole dance (www.ironpoledance.pl), jeszcze w 2009 roku, kiedy zaproponowano jej kurs instruktorski, zareagowała: Ja? Na rurę? Wolne żarty!. – Wtedy wciąż był to jeszcze sport niszowy – wspomina. – W 2013 roku nie miałam już jednak żadnych obiekcji.
Angelika podkreśla, że pole dance jest dziś propozycją dla wszystkich pań, które czują potrzebę ruchu. – Przychodzą dziewczyny i kobiety wszelkich rozmiarów i o różnych umiejętnościach – mówi instruktorka. – Na początku zawsze większość wstydzi się rozebrać i ze zbolałą miną patrzy w duże lustra. Ale to nieistotne, ile ważymy! Uczulam jednak kursantki, iż pole dance jest sportem na dłuższą metę bardzo siłowym i wymagającym doskonałej kondycji. Przy mądrze prowadzonych zajęciach, do wszystkiego można dojść małymi krokami – to często zabiera dużo czasu i wiele kobiet się zniechęca. Szczególnie, gdy widzą, z jaką lekkością i pozorną łatwością instruktorki wykonują triki, które im wydają się nie do opanowania.

KROK PO KROKU
Występ doświadczonych pole dancerek robi wrażenie, ale aby dojść do prawdziwie dobrej formy, trzeba lat, a przynajmniej miesięcy treningów. Na początku zajęcia służą wzmacnianiu i rozciąganiu mięśni, ćwiczy się podstawowe obroty i tzw. ślizgi na rurze. Dopiero z czasem, stopniowo, dokładane są nowe elementy. Siła mięśni jest bardzo ważna, bo w niektórych figurach na rurze trzeba udźwignąć ciężar całego ciała i wytrzymać tak kilka sekund.
Ćwiczyć można nie tylko w klubie, ale i samemu w domu – wystarczy kupić i zamontować w pokoju specjalny drążek, najczęściej z tytanu lub niklowanego metalu, bo gładki i śliski materiał pozwala na wykonywanie podczas tańca płynnych ruchów. Można inspirować się filmami ze szkół pole dance, zapisać do specjalnych grup dyskusyjnych w Internecie, śledzić blogi itd. Angelika Przybyłek prowadzi na YouTube bezpłatny kanał Iron Pole Dance, w którym porusza różne problemy pole dancerek. Zbierając materiał, zadaje ćwiczącym na swoich zajęciach kobietom różne pytania. – Ostatnio dowiedziałam się od kursantki, że to wcale nie siniaki, a lustra były największą zmorą podczas pierwszego miesiąca treningów! Natomiast inna stwierdziła, że bardzo mile zaskoczyło ją to, iż czasem to głowa (w sensie: umysł) przeszkadza wykonać trik na drążku, a nie ciało czy brak sił. Jeżeli zaufa się osobie asekurującej, to okazuje się, że dana figura jest łatwiejsza niż się myślało.Pole dance 1

SATYSFAKCJA GWARANTOWANA
Znana polska aktorka, Paulina Holtz, ćwiczyła pole dance przez półtora roku. Przyznaje, że wciągnęła się, bo to ciekawa dyscyplina. – Z jednej strony można ją traktować stricte wyczynowo, jako akrobatykę, z drugiej – może być świetnym narzędziem do rozbudzenia w sobie kobiecości i odwagi – twierdzi aktorka. – Pole dance wymaga ogromnej siły i mobilności, dopiero wtedy wygląda efektownie. Ale droga do tego, treningi, konieczność odsłonięcia ciała (ubranie ślizga się po rurze, uniemożliwiając wykonywanie ewolucji), budowanie odporności na ból, przełamywanie lęków (np. przed wiszeniem głową w dół) dla wielu kobiet ma ogromne znaczenie jako praca nad charakterem, otwartością, może lepszymi kontaktami z ludźmi czy większą śmiałością.
Dla mnie było to wyzwanie fizyczne i radość z uczenia się czegoś, co nie jest proste, ale daje wielką satysfakcję. Nauczyłam się też systematyczności, bo żaden sport nie wybacza, a rurka szczególnie. Kilka opuszczonych treningów i  od nowa musisz przyzwyczajać ciało, np. do bólu. Z pewnością jest to jednak aktywność warta polecenia, jeśli ktoś lubi wyzwania i nie chodzi na skróty. 

 SPOŁECZNOŚĆ ENTUZJASTÓW
Pole dance nie ogranicza się tylko do zajęć w fitness klubach. Są pokazy, występy dla małego i dużego grona, warsztaty i obozy treningowe, akcje charytatywne, różne zawody. – Niektóre z nich są typowo sportowe, inne bardziej taneczne albo pokazowe, z elementami sztuk teatralnych. Nowością w tym roku jest polska edycja Pole Theatre – podkreśla Angelika Przybyłek. – Jedyne, czego jeszcze mi brakuje, a co jest np. w Stanach Zjednoczonych, to konwenty, czyli luźne spotkania pole dancerek przy okazji targów odzieżowo-gadżetowych. Z kolei możemy się poszczycić naprawdę świetną imprezą letnią, jaką jest Pole Jam na plaży w Kołobrzegu!
Pole dance to też moda – fantazyjne, niekrępujące ruchów koszulki i krótkie spodenki – skrojone tak, by wyszczuplały, torby, opaski. Można kupić przenośny drążek (z podestem lub bez) do występów w plenerze, albo wykorzystywać latarnie, słupy, lampy (to tzw. street dance). Taniec na rurze wyzwala kreatyność. – Jest to jeden z najszybciej rozwijających się sportów na świecie – podkreśla Angelika Przybyłek – Codziennie miliony kobiet i mężczyzn wymyślają nowe figury, salta, sposoby na wejścia do szpagatu, obroty, uniesienia, a nawet chwyty. Ciągle tworzone są przepiękne choreografie, w których triki łączone są na nowo, powstają wspaniałe wariacje, niemal przestaje działać prawo grawitacji. Jest to dla mnie niezwykle fascynujące, obserwować ten proces. Powstają oficjalne słowniki i wytyczne turniejowe, w których są nazwane i jasno określone poszczególne sposoby ułożenia ciała i stopnie trudności każdej figury, bo cały czas trwają starania o to, aby pole dance stało się dyscypliną olimpijską. Jeżeli więc chcemy wziąć udział w zawodach, musimy wypełnić kryteria figur narzuconych przez organizatora. Gdy zaś tańczymy rekreacyjnie – dbamy tylko o nasze zdrowie i bezpieczeństwo.
– Pole dance nie zna granic – dodaje instruktorka – Kiedyś panowała opinia, że Rosjanki i Ukrainki w tym sporcie „rządzą”, ale ostatnio obserwuję wybijające się Azjatki czy Amerykanki i nie jestem już pewna, czy można mówić o dominacji jakiegoś kraju. Widziałam na zajęciach nawet muzułmanki w chustach kręcące się na rurce. Wszyscy żyjemy w globalnej wiosce, a pole dance jest po prostu zbyt piękny, by go lekceważyć. Aby osiągnąć dobre efekty, dla jednych idealna będzie dawka 4 godzin treningu w tygodniu, dla innych 6. Jeśli mamy jednak tylko godzinę tygodniowo do dyspozycji, a chcemy tańczyć dla przyjemności, to nic nie stoi na przeszkodzie, by poświęcić ten czas właśnie na pole dance.Pole dance 4